Mam autyzm i nie zbieram pieniędzy na konto. Za to piszę, co mi się podoba.
Kategorie: Wszystkie | Info | Ja i ASD | KSIĄŻKA | Komentuję | Konstruktywnie | Opisuję
RSS
piątek, 24 października 2014

 

Postawa typu nie znam się, więc się wypowiem jest bardzo popularna, zwłaszcza w internecie. Ale nie tylko - świat rzeczywisty również pełen jest ekspertów oderwanych od problemu, o którym zawzięcie dyskutują. Nieraz spotykałam się z oburzeniem na fakt, że np. o aborcji najchętniej wypowiadają się mężczyźni i księża. Jeśli już mowa o księżach, to obecnie nauki przedmałżeńskie prowadzone są przez przygotowane do tego małżeństwa, ponieważ księżom zarzucano, że nie mają pojęcia o małżeństwie.

Problem jest powszechny. Powiedzenie gadać jak ślepy o kolorach nie wzięło się przecież znikąd.

Parę miesięcy temu odbyła się wielka konferencja Synapsis. Nosiła ona tytuł Osoby z zespołem Aspergera – świat emocji. Tematyka super - w końcu to właśnie emocje ludzie z ZA przeżywają inaczej, niż większość. Dowiedzieć się, jak to właściwie wygląda, to niezła okazja. Zaproszono mnóstwo dwóch światowych i gadających cały dzień ekspertów, by wypowiedzieli się o wewnętrznym życiu Aspich. Nie zaproszono nikogo z ASD, żeby wypowiedział się o swoich własnych emocjach. Tak, wiem, że ci eksperci są uznani i mówią z sensem, ale jednak w głowach nam nie siedzą.

Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby zorganizowano konferencję pod tytułem Emocje kobiet, na którym wypowiadaliby się wyłącznie mężczyźni? Gdyby na wielkiej imprezie Życie i obyczaje Polaków nie wystąpił żaden Polak? Podejrzewam, że byłoby wielkie oburzenie.

Napisałam do Synapsis, że ignorują osoby z autyzmem. Odpisali mi, że wcale nie, bo były one w ekipie obsługującej konfę.

Hmmmm... przenieśmy to na wspomniane wyżej Emocje kobiet. Zamknij się, babo i przynieś facetom herbatę, to powiedzą ci, co czujesz.

 

 

 

Ignorowanie autystów ma się dobrze na całym świecie. Powyższą grafikę wzięłam z bloga Karli. Przetłumaczę dialogi od lewego górnego rogu.

  • - Słyszałaś? Organizujemy wielką konferencję na temat autyzmu! Zaprosiliśmy rodziców, dziadków, przedsiębiorców i paru lekarzy!
    - A zaprosiliście kogoś z autyzmem?
    - Po co?
  • Dzieci z autyzmem są chore. Szczepionki zmieniły moje dziecko w żałos...
  • Ta epidemia to kryzys naszej służby zdrowia. Musimy znaleźć lekarstwo... więcej pieniędzy na znalezienie przyczyn i lekarstwa!
  • Ci ludzie będą żyć jeszcze jakieś 60-70 lat i będą udręką nie tylko dla swych rodzin, ale dla całego społeczeństwa.
  • - Słyszałaś przemówienie tego gościa z autyzmem? Może go o coś spytać?
    - Nie no... przecież wszyscy wiedzą, że oni nie mówią.

 

Ilustracja powstała przy okazji zebrania na temat autyzmu w amerykańskim Kongresie. Daty nie są przekreślone przez pomyłkę - Karla stwierdziła, że nie musi przygotowywać nowego obrazka, ponieważ nic się nie zmieniło.

Czy chcielibyście, żeby nasz rząd dyskutował w waszej sprawie ze wszystkimi, tylko nie z wami? Mam sporo czytelników ze Śląska, więc znów zrobię porównanie. Wyobraźcie sobie, że zostaje zorganizowana wielka konferencja na wasz temat. Można się dowiedzieć na niej, dlaczego Ślązacy tak dziwnie mówią (należy zniszczyć ślunską godkę), co się robi na gruba (pije) i dlaczego mają taką fiksację na punkcie wungla (to przejaw choroby umysłowej). Opowiada o tym ekspert z Białegostoku, który nie pojechał nigdy dalej, niż do Warszawy. Nie widzę powodów do wkurwu - na konferencji były przecież osoby ze Śląska. Rozdawały cukierki.

Nie chcę się czepiać wyłacznie Synapsis. Organizacji jest mnóstwo, znakomita większość ma tendencje do olewania osób ze spektrum, ale właśnie ta konfa o emocjach mnie dobiła.

 

 

 

 

Niedawno MIT opublikowało pracę naukową, z której wynika, że ASD to brak umiejętności przewidywania. Możecie ściągnąć sobie ten artykuł w oryginale lub przeczytać polską wzmiankę na ten temat. Zawsze szanowałam MIT, bo robią naprawdę ciekawe i nowatorskie rzeczy. Artykuły od nich często są pisane w bardzo interesujący sposób, bez przynudzania, za to z pasją. Jednak tym razem kompletnie spieprzyli robotę. Nie wiem, jakim trzeba być debilem, żeby pisać o grupie osób na podstawie wyłącznie własnych przypuszczeń, bez żadnego kontaktu z nimi. John Elder Robison, autor popularnego Patrz mi w oczy, napisał że wystarczyło umówić się po kolei z wieloma osobami ze spektrum i po prostu ZAPYTAĆ.

Gdybym była promotorem i dostała pracę magisterską napisaną z użyciem takiej metodologii, pewnie nie zaakceptowałabym jej. Jak widać, nawet najbardziej szanowym instytucjom zdarzają się wpadki.

Tak się składa, że umiem przewidywać. Może nie jestem prorokiem, wróżbitą Maciejem ani wybitnym graczem giełdowym, jednak przewidzieć możliwy przebieg wydarzeń potrafię. Nasze mózgi mają zdolność uczenia się, robienia symulacji i wyboru strategii na podstawie wcześniejszych doświadczeń. Zależy to od inteligencji, od doświadczenia życiowego, od poziomu wiedzy, ale nie od autyzmu. Serio.

 

 

 

 

Autorzy artykułu przedstawili różne cechy ASD pod kątem ich nowej teorii. Kiedy o nich czytałam, moja reakcja wyglądała tak, jak na obrazku powyżej. Postanowiłam więc sprostować te z dupy wzięte rewelacje. Świat autysty nie jest bowiem wcale światem napieprzających ze wszystkich stron przypadkowych zdarzeń.

  • Rytuały - musi być w ten sposób, bo tylko to jest przewidywalne. To jest jeszcze w miarę zgodne z rzeczywistością. Życie z ASD to ciągłe poczucie WTF, nie wiem, o co tym ludziom chodzi. Co tu się, do ciężkiej cholery, dzieje? Powtarzalność daje pewne poczucie bezpieczeństwa, stabilności i utrzymuje to popieprzone życie w jednym kawałku. Pisałam już nieraz, że różne zmiany niszczą mi porządek świata - nawet nowa płyta ulubionego zespołu. Mój system w głowie jakoś wolniej aktualizuje informacje. Ale czy serio chodzi o przewidywanie? Przecież wiem, że zespół zapowiada nową płytę, wydaje ją i w końcu ja ją mam. Wszystko zostało zapowiedziane. Ale przecież ten zespół ma na koncie trzy płyty, a nie cztery i w ogóle to ja nie znam tych piosenek... AAAAAAAAAAAAAAAA! Idę się pobujać.
  • Stimy - bujam się i skaczę, bo świat jest nieprzewidywalny. Tak łatwo to nie ma. Zwykle robię to, bo roznoszą mnie w środku emocje, z których nawet nie zdaję sobie sprawy i/lub nie wiem, co to za emocje. Kręcę się, bo jestem zestresowana. Bujam się, bo nadmiar bodźców mnie męczy do tego stopnia, że jest mi niedobrze i nie mogę już tego wytrzymać. Tu nie chodzi o jakąś przewidywalność. Tu chodzi o nadmierną ilośc informacji do opanowania!
  • Nadwrażliwość - boli mnie, bo nie przewidziałam zbyt silnych bodźców i nie przystosowałam się. O bogowie, co za brednie! Kiedy idę do marketu, doskonale wiem, że będą tam ostre światła. Kiedy idę do kościoła, wiem o silnych światłach, duchocie i śmierdzącym kadzidle. Kiedy jadę autobusem, wiem o smrodzie, więc zabieram miętowy odświeżacz do ust. Ale wszystko to nie sprawia, że te bodźce znikną. Boli mnie głowa, bo mam światłowstręt. Zbiera mnie na wymioty, bo mam wrażliwy węch. Zatykam uszy, bo pisk zamykanych drzwi w kolejce doprowadza mnie do szału. Ja naprawdę odczuwam to dużo mocniej i nie ma to nic wspólnego z przewidywaniem.
  • Trudności z dynamicznymi obiektami - nie mam prawa jazdy, bo nie umiem przewidzieć sytuacji na drodze. Znowu pudło i nie chodzi tu o to, że ja akurat to prawo jazdy mam. Mam, ponieważ otrzymałam od natury wspaniałą umiejętność lokalizacji i świetną wyobraźnię przestrzenną. Może mam dobrze rozwiniętą tę strukturę, za opisanie której przyznano niedawno nagrodę Nobla. Trafiło się jak ślepej kurze ziarno. Jednak większość osób z ASD prawa jazdy nie ma, bo uwaga... nie umie opanować tylu czynności naraz. Trzeba naciskać pedały, kręcić kierownicą, zmieniać biegi, pilnować znaków i zachować szczególną ostrożność. Dołóżmy do tego słabe wyczucie przestrzeni i mamy osobę, która prawda jazdy mieć nie powinna. Nie wzięłam tych informacji z dupy, ale z rozmów ze znajomymi osobami z ASD, które nie zamierzają robić prawka.
  • Trudności z teorią umysłu - nie rozumiem ludzi, bo nie przewiduję ich zachowań. W artykule jest opisany brak uczenia się na podstawie przebytych doświadczeń, co sugeruje, że umysły osób z ASD funkcjonują gorzej od narzędzi sztucznej inteligencji. Czyli np. taki Cleverbot jest wyżej rozwinięty ode mnie. To w sumie dosyć obraźliwe. Nie rozumiem ludzi, bo nie potrafię czytać mowy ciała, wyczuć nastrojów, zrozumieć sieci intryg między nimi, kto się z kim lubi, a kto nie... Mam spaczoną empatię i nie potrafię się wczuć w czyjś nastrój. Jednak cały czas się uczę i radzę sobie lepiej z ludźmi, niż dwadzieścia lat temu.
  • Wybiórcze zdolności - rozwijam umiejętność, bo jest przewidywalna. Nikt jednak nie pomyślał, że może chodzić po prostu o odmienny sposób myślenia, który sprzyja rozwojowi konkretnych umiejętności.
  • Brak poczucia humoru - nie rozumiem dowcipu, bo puenta jest nieprzewidywalna. A może nie rozumiem, bo często jest oparta na społecznych relacjach, których nie ogarniam? Ten stereotyp o braku poczucia humoru osób z ASD to zresztą bzdura, bo większość jakieś poczucie humoru ma. Tylko może niekoniecznie takie, jak większość społeczeństwa.

 

 

 

 

Technologia pozwala wypowiedzieć się osobom, które całkiem niedawno milczałyby na wieki. Otoczenie ma takich ludzi za niedorozwiniętych, ponieważ nie mówią, jednak okazuje się, że potrafią oni myśleć i przekazać to. Często ich pierwszą wypowiedzią jest JA WSZYSTKO ROZUMIEM.

Jedną z takich osób jest Ido Kedar, który tak jak ja nieraz wkurza się z powodu ignorowania osób z autyzmem. Nie lubi być też traktowany jak małe dziecko, ponieważ nie potrafi mówić. Zacytuję jedną z jego wypowiedzi.

Postanowiłem zostać ekspertem od Francuzów. Nauczę się wszystkiego o "francuskości" poprzez obserwację. Wysnuję różne teorie na temat ich zwyczajów. Będę ich uczył jak stać się mniej francuskim. Nie nauczę ich jednak angielskiego, sam też nie poznam francuskiego. Następnie ogłoszę, że rozumiem Francuzów, chociaż nigdy z żadnym się nie skonsultowałem. Będę znany na całym świecie jako ekspert od obyczajów Francuzów.

 

Na koniec wrzucam film nakręcony przez niemówiącą Amandę Baggs, w którym wyjaśnia ona swoje zachowania. Okazuje się, że jest zupełnie inaczej, niż wydawało się neurotypowym.

 

 

 

 

 

wtorek, 14 października 2014

 

Oto druga część wpisu Szuku Puku vol. 3, czyli najciekawszych wyników wyszukiwania, dzięki którym ktoś trafił na mojego bloga. Pierwsza znajduje się tutaj.

 

 

  • podaj (aktualną) liczbę dziewcząt i chłopców w wieku 15−19 lat, mieszkających w twoim powiecie - mamy niż demograficzny, co częściowo nie jest złe, bo takie grupki głośnej młodzieży zawsze mnie nieco przerażały,
  • podgóry straszy - jeśli chcecie poczuć atmosferę jak z horroru, wybierzcie się na krakowskie Podgórze po zmroku. Między cmentarzem a fortem znajduje się łąka zasnuta mgłą, po prawej macie stary fort, zaś z tyłu widać nagrobki z pobliskiego cmentarza. Możnaby tam film kręcić.
  • polski zjebus - Polak potrafi!
  • pradawny sumator - to jedno z moich ulubionych haseł, bo zawsze kiedy je widzę, to wyobrażam sobie jakąś starożytną cywilizację tworzącą układy elektroniczne i jakiś runiczny asembler. Co ciekawe, takie coś istnieje, choć nieco rozczarowuje.
  • programowanie wody - woda jest związkiem o niezwykłych właściwościach, bez których nie rozwinęłoby się życie na ziemi. Słyszałam teorie o cyfrowym wszechświecie, gdzie nośnikiem danych jest światło. Może da się również programować wodę?

 

Porządku wszechświata strzeże kot źródłowy.
Tworzy matrix nam, bo wszechświat jest cyfrowy


 

  • proste napalone chlopaki - pewnie używali słynnego pajączka,
  • przyjemne urozmaicenie rzeczywistości - może randki w internecie?
  • randki internetowe dla niepełnosprawnych - a zwykłe portale randkowe nie wystarczają?
  • real nerd - zapraszam tu,
  • robot z którym można pisać - Cleverbot jest fajny,
  • rodzice mnie wkurwiają - nie tylko ciebie,

 

 

  • ruzne rodziaje klonuw - ale zie cio?
  • samotna matka pozna - daj se spokój, rodzice tylko wkurwiają,
  • seks z manekinem - czyli z gumową lalą,
  • seks ze zwierzetami - lale-kozy też widziałam,
  • seksterapia - znany terapeuta, Andrzej S., próbował tego na swoich pacjentach, ale chyba nie podziałało,
  • sosjo - sosjo sosjerka, na przykład rzygający kotek

 

 

 

  • spać lepiej - pewnie, że lepiej!
  • spałam z innym - no to ciepło było,
  • staraj się nie traktować obrazów poetyckich dosłownie - przychodzi mi do głowy Witkacy, którego obrazy faktycznie były niekoniecznie dosłowne,
  • symulator dobrej żony - ja mam taką gierkę Symulator maszyn burzących, może jest i żona,
  • tabletki na autyzm - tylko czopki z banana!
  • tanie nagrobki krakow - może symulator nagrobków?
  • to uczucie gdy twój zajonc - a może to był kotek?

 

 

 

  • tylko 1% ludzi widzi co jest na tym zdjęciu nie tak - nie wiem, o które chodzi, może być powyższe,
  • tylko bóg wybacza file - nikt inny nie jest tak miłosierny, żeby wybaczyć file i inne bibery,
  • w połowie xviii wieku w rzeczypospolitej zaczeły odzywać się głosy  - pozwolę sobie wkleić tu wierszyk o głosach znaleziony na necie:

Moja babka schizę miała
Zjadła leki wyzdrowiała

A mój dziadek dzięki głosom
Rzucił się na babkę z kosą

Moja ciotka duchy widzi
Nie żre leków bo się brzydzi

A mój wujek jest w psychozie
Chodzi na nago po mrozie

Mój braciszek schizofrenik
Po psychozie nam się zmienił

Siostra natręctw ma nerwicę
Pokazuje chłopom cyce

Psychiatryka podopieczna
Jest w psychozie niebezpieczna

A mój tata psychopata
Z siekierą za matką lata

Moja psychiczna mamusia
Jak pies na trawniku siusia

A ja jestem schizol mały
Bzykać głosy mi kazały

 


  • wbija pale w grunt - widziałam kiedyś wbijanie pali przy budowie molo w Sopocie, wyglądało to podobnie do tego, ale było dużo większe,
  • wisi or 41 - 42 jest odpowiedzią na wszystko,
  • wysokofunkcjonujący socjopata - tu mamy tylko autystycznych psychopatów,
  • z za - z ZA się dobrze żyje,
  • zakochałem się w szwagierce - przybywasz z Mody na sukces?
  • zasnęłam w soczewkach - ja tam wolę w łóżku,
  • zbieram na mózg - sprawdziłam ceny, wyskoczyło mi: Mózg mężczyzny - od 15,00 zł, porównanie cen w 5 sklepach. 
  • zemsta kaczek - to pewnie w przyszłym roku w okolicach wyborów,
  • zgaszony mem - prawie jak wapno - memy gaszone, memy palone...

 

 

 

  • złośliwe teksty o facetach - sprawdź 4 wpisy wyżej, hehehehe :P
  • znaczenie zdania nie bójcie się dzieci poetów - ja tam się wszystkich dzieci boję - i poetów, i rzeźników,
  • zwłoki kota - to od dziecka rzeźnika?
  • życie jest gdzie indziej - w końcu wszechświat jest ogromny, no nie?
  • życie jest lepsze kiedy masz kota - no ba!

 

 

 

 

  • życie z egocentrykiem - czyli z kotem,
  • żyć po swojemu i mieć święty spokój - oto własnie jest sens życia,
  • προσωπαγνωσία - jeśli nie poznajecie, to jest to prozopagnozja.



Powiem wam, że po wielu godzinach opracowywania już patrzeć na te hasła nie mogę i cieszy mnie, że kolejna edycja dopiero za pół roku.

 

 

Minęło już ponad pół roku, od kiedy opublikowałam Szuku Puku vol. 2, czyli najciekawsze zapytania w Googlach, które zaprowadziły czyteników na mojego bloga. Od tamtej pory regularnie przeglądałam listę haseł i dodawałam najśmieszniejsze do specjalnego pliku. Dzisiaj macie możliwość obejrzenia ich. Przy okazji zwiększę sobie wejścia tutaj na te właśnie hasła.

Zaczynamy nieco nietypowo, bo od autystycznego ASCII-artu:

  •                 asd
               asdasdasd
          asdasdasdasdasd
     asdasdasdasdasdasdasd

Przypomina mi to popularną choinkę tworzoną za pomocą pętli for z lekcji podstaw programowania. Zwykle rysowana jest za pomocą gwiazdek lub iksów, ale ASD też może być.

 

 

 

 

  • bzykanko na imprezie - marzenie każdego NT w sobotni wieczór, czyż nie?
  • chcę być pojebem - słusznie, bo fajnie nim być, jednak nie dla psa kiełbasa,
  • chelatacja w czopkach - najlepsze są czopki z banana, szczegóły podam niżej,
  • chirurgiczne mycie rąk - należy wziąć piłę i obciąć sobie ręce, problem mycia rozwiązany na zawsze,
  • chłopa chcę - kup sobie wibrator, bo z resztą chłopa to tylko problemy są,
  • ciekawy blog o życiu - o, to tutaj!
  • co czujesz gdy zbliża się początek roku szkolnego - zawsze jestem zdziwiona, że mnie to już nie dotyczy,
  • co faceci napalone - jak już mówiłam, z facetami są same problemy. Kup wibrator.
  • co mi siedzi za zjeb w komputerze - ciekawe, czy mój komp czasem tak o mnie myśli? Chociaż nie powinno się traktować kompów jak ludzi, one bardzo tego nie lubią.
  • cyberseks przykładowa rozmowa - cześć, jestem Dżesika, właśnie ściągam majtki i sikam... nie no, bez sensu. Tu jest coś w miarę sensownego.
  • cyganki sex - wybierz się na dworzec lub na główną ulicę twojej miejscowości, może jakieś znajdziesz. Raczej nie będą jednak wyglądać jak na rysunku poniżej.

 

 

 

  • człowiek z szafy - był taki film Dziewczyna z szafy i jednym z głównych bohaterów był facet z ASD. Niedługo zrobię zestawienie filmów o ASD i znajdzie się tam także ten film.
  • czopek z mydła - nie z mydła, tylko z banana. Obiecałam podać szczegóły, oto one: rodzic dziecka z autyzmem bierze banana, obiera ze skórki i przycina na kształt wielkiego czopka. Następnie wkłada go SOBIE w dupę. Autystyczne dziecko przygląda się temu i się śmieje. Metoda doskonale leczy durne pomysły.
  • czy sa jakies tabletki na autyzm - są bananowe czopki,
  • czyli sprawa trafia na policję dziękuję bardzo - a szkoda, bo Emil bardzo dobry towar sprzedawał,
  • dlaczego jestem zjebem - bo spotkało cię wielkie wyróżnienie,
  • dobranoc przyjacielu - no dobranoc, dobranoc,
  • dupek pasje - może i był z niego dupek, ale przynajmniej miał pasje...
  • dwie napalone chlopaki - i trzech napalonych dziewczynów do tego,
  • dzieci opowiadały o wypadkach które im się przydarzyły - być może chodziło o to, że...
  • dziewczyny lecą na samochody - oj, lecą, lecą. Na przykład ta. Albo ta.
  • dziewczyny popieprzone - niektóre też lecą na pociągi, jednak naprawdę popieprzone są chłopaki... o, dziewczyny też znalazłam,
  • dziewica po stosunku - to już raczej nie dziewica,
  • dzin zgadnie o jakiej myslisz o'sobie - wszyscy myślą o'sobie, a ja myślę o'mnie,
  • gatki czy gadki - najlepiej gadki bez gatek, patrz: powyższy cyberseks,
  • hello world pic - pić, pić, pić! Masz tu picie:

 

 

 

  • http://google.pl rulez. ostro - niektórzy jednak ostro twierdzą, że Startpage albo DuckDuckGo rulez i do tego nie śledzą,
  • inteligentni ludzie chodzą późno spać - całkowicie się z tym zgadzam,
  • jacy mężczyźni podobają się kobietom - piękni, młodzi i bogaci, to chyba oczywiste?
  • jak dogadac się z aspergerem dorosłą córką - może książka pomoże?
  • jak sądzicie dlaczego prowadzi rozmowy z internautami na blogu - bo to fajna zabawa,
  • jakie to słodkie aż mi się jaja spociły - to nie od cukru, to z przechłodzenia,
  • jasnowidz amina - fajniejsze od amin są amidy, na przykład takie,

 

 

 

 

Miałam niedawno sen, że wzięłam LSD i miałam wielkie źrenice i tego typu wizje. Nie wiem, czy jest tak w rzeczywistości, bo nie mam pojęcia, skąd wziąć LSD. Emil niestety nie sprzedaje.

 

  • jedzenie kupy przez ludzi - mój pies zjada czasem kocie kupy z kuwety i jest to OBRZYDLIWE!
  • jestem ciekawą osobą bo - bo...
  • jestem pro - właśnie dlatego,
  • kiedy dziwność świata boli a kiedy zachwyca - ludzie są dziwni, bo uwielbiają ostre światła i to boli,
  • kiedy weźmiesz ślub - nie mam pojęcia,
  • kiedyś byłam bardzo popularna, a dziś mówią, że komputer nie dla mnie - wrzucaj słitfocie na fejsbóczka, wszyscy będą patrzeć,
  • kierowca autobusu klaskał - a kierownik...
  • kierownik telefonicznej obsługi klienta gorzów wielkopolski - zatańczył,
  • kosmos w oczach dziecka - tylko po świeżym towarze od Emila,
  • królik w śmietanie wielkie żarcie - nie wiem, czy króliki lubią śmietanę, ale kot w rybach na pewno będzie miał wielkie żarcie

 

 

 

 

  • książka z pustymi stronami - pewnie chodziło o pamiętnik,
  • lata dziurawe garnki - to jak już wezmę ten ślub, to będą po domu latały dziurawe garnki,
  • lekarzu reaguj na przemoc - bo tak się składa, że...
  • ludzie pacjenci idioci - właśnie dlatego,
  • łowca pamięci - oszczędzaj RAM, gdziekolwiek jesteś,
  • mało inteligentni zdają szybciej na prawo jazdy - ja zdałam za drugim razem, co to oznacza?
  • mem wywalający stół - to się drop table nazywało,
  • mozna cierpiec - nie można, idź sobie cierpieć gdzie indziej,
  • moj kuzyn nazwal swojego syna imieniem mojego syna - kogo to, i tak teraz połowa dzieciaków to Kubusie i Julki,
  • mroczna triada - a to nie była Trójca Święta?
  • na podłodze tramwaju stoi walizka - spieprzaj w podskokach, to pewnie bomba,
  • nadal sie sprzeciwiam - spieprzaj, mówię!
  • nadgorliwy urzędnik krzyżówka - urzędnicy to w pasjansa grają,
  • napalone ludzi - napal lepiej drewnem albo wynglem,

 Niedługo Halloween, może taki makijaż?

 

 

 

  • napisz co w przeczytanym fragmencie wzbudza śmiech - widziałam nieraz opinie, że moje notki są śmieszne, więc zapewne jest dużo takich fragmentów,
  • napisz jakie rodzaje mutacji przedstawia ponizsze ilustracje - widziałam kiedyś teksty, że autystów jest coraz więcej i wkrótce opanują świat. Na pewno jesteśmy mutantami, tak jak w filmach.
  • nie będę ci przeszkadzać po angielsku - w ogóle mi nie przeszkadzaj, nawet po wolkańsku,
  • nie koduj, pisz prozę - lingwistyczne techniki wychodzące daleko poza clean code - a to fajny wykład na InfoShare był. Jeśli dalej tak pójdzie, to niedługo faktycznie przestane programować i zajmę się pisaniem prozy.
  • nie mam kolegow nie wychodze z domu - a musisz mieć kolegów, żeby z domu wyjść?
  • nie mam znajomych siedze w domu - to samo,
  • nie mycie rąk po toalecie - nie szkodzi, że siedzisz w domu, ręce myć trzeba!
  • niech ci ziemia lekką będzie znaczenie - dawno temu wierzono, że Ziemia spoczywa na grzbiecie ogromnego żółwia. Aby uniknąć katastrofy, ludzie modlili się do żółwia słowami Niech ci ziemia lekką będzie.
  • nikt w internetach nie wie ze jestem kosmita - rzekł Aśtar Szeran

 

 

 

 

  • obrazki ze znaków interpunkcyjnych do skopiowania - o ASCII-artach było na początku,
  • oczy psychopaty - tanio sprzedam,

 

 

 

 

  • ograniczanie wolności i samodzielności kolonii - to dzieje się wtedy, gdy wlewasz do kibla domestos,
  • ograniczone lokalne przegrzewanie - a słyszeliście o globalnym?
  • ogromna pomyłka nauczyciela!!! puścił film ze swojego prywatnego życia!! - o, dziś Dzień Nauczyciela mamy,
  • opisz swoje stany emocjonalne podczas burzy którą ostatnio przeżyłeś - fajnie było, nie spodziewałam się burzy w październiku,
  • pan uj - dzień dobry, panie uju,

Nie ma obrazka do tego, więc wrzucę wam TCP.

 

 

 

  • panna z mokra tylek dostaje troche milosci zwierzat - aż mi pomysłów na komentarz zabrakło,
  • patrz synu idiota - chyba pół internetów można tak skomentować,
  • picie wybielacza - lepsze borygo, bo po borygo się nie rzygo,

 

 

 Blox jest głupi i na sam koniec powiedział, że przekroczyłam długość wpisu 32 kb, więc muszę podzielić tekst na dwie części. Druga znajduje się tutaj.

 

 

środa, 08 października 2014

 

W niedawnym artykule o uczniach z zespołem Aspergera była wzmianka o chłopcu posłanym przez matkę do katolickiej szkoły. Posypały się komentarze, że było to posunięcie totalnie bez sensu, bo osoby z ASD są z natury myślące bardzo logicznie i racjonalnie. Nie interesuje ich ani wiara w rzeczy nadprzyrodzone, ani bezsensowne spędy ludności.

Podczas pracy nad książką Koci Świat dostałam pytanie, czy osoby z ASD mogą być religijne. Musiałam odpowiedzieć zgodnie z prawdą, że raczej nie. Sama mam etykietkę ateistki w Nergalowym stylu (takie porównania słyszałam), chociaż nie robiłam publicznie takich deklaracji. Z wyjątkiem spisu powszechnego, kiedy to wyskoczyło mi zapytanie o wyznanie, to zaznaczyłam ateizm, żeby odciąć się statystycznie od KK. Tak, wiem, że to nic nie daje.

 

 

 

Nie mam złych chęci. W wieku wczesnonastoletnim śpiewałam nawet psalmy podczas mszy (tak, wychodziłam na ambonę i zawodziłam) oraz należałam do parafialnego zespołu muzycznego. Jeździliśmy po okolicy i śpiewaliśmy piosenki religijne. Czasem o tym opowiadam różnym ludziom, ale zwykle uważają, że jaja sobie robię. Jakoś nie pasuje im to do mojego wizerunku, który sobie stworzyli. Tymczasem kościelna otoczka mało mnie wówczas obchodziła. Bardzo lubię śpiewać, rodzice zawsze zachęcali mnie do dołączania do różnych grup, żebym się integrowała, no to się zapisałam. Integracja nie wyszła, bo zostałam parafialnym pośmiewiskiem, ale sobie pośpiewałam i pochłonęłam tony słodyczy, bo na imprezach zawsze coś dostawaliśmy.

 

 

 

Moi rodzice mieli i mają ostro wywalone na Kościół. Nie chodzą na msze i nie lubią księży, ale mimo to zaliczyłam wszystkie sakramenty. Chodziłam też na religię, gdzie mówiono nam, że należy chodzić do kościoła. No to chodziłam w każdą niedzielę, bo jestem porządna. W kościele było strasznie duszno, światła waliły po oczach i nieraz zdarzało się, że zrobiło mi się niedobrze. Podczas kolędy zawsze opieprzałam za to księdza.

Ksiądz: Czy macie jakieś uwagi dotyczące parafii?
Ja: Tak! W kościele jest duszno, śmierdzi i światła są za jasne!
Matka: Cicho!
Ja: No co, ksiądz sam zapytał.
Ksiądz: No wiesz, na mszy jest mnóstwo starszych ludzi, im jest zimno...
Ja: Oni mają grube płaszcze, nic im nie będzie.

Msze były niesamowicie nudne. Podczas nich zajmowałam się robieniem statystyk ludziom - zauważyłam modę na moherowe berety, grube płaszcze i ogólną przewagę staruszków. Przyglądałam się witrażom i przesuwałam sobie różne wzory tak jak Temple Grandin podczas wizyty u psychiatry. Wyobrażałam sobie, co by się stało, gdyby nagle wybuchła bomba albo wpadliby terroryści. Najfajniejszą częścią mszy było pójście w pokoju.

 

 

 

Nauka przekazywana na lekcjach religii zaczęła mnie porządnie wkurzać w gimnazjum. W liceum powiedziałam, że nie będę więcej chodzić na te bzdury. Parę miesięcy wcześniej podeszłam do bierzmowania, bo może kiedyś się przydać do ślubu kościelnego. W kościele mimo to pojawiałam się co tydzień, ponieważ czułam podobny przymus jak rano, kiedy koniecznie musiałam zjeść płatki. Szampon do włosów musi stać z lewej strony, rano musi być herbata, a w sobotę jest zawsze sprzątanie. Taki był rytuał, bez którego posypałby mi się cały porządek świata.

W 2005 roku agitacja polityczna z ambony osiągnęła tak paskudne rozmiary, że już nawet ten rytuał zaczynał mnie denerwować. No ale jak to tak nie iść w niedzielę do kościoła? Z pomocą przyszła mi choroba, która ciągnęła się dość długo i podczas której musiałam leżeć w łóżku. Nie poszłam więc na mszę raz i drugi, i trzeci... i nic się nie stało. A nawet bardzo fajnie było. Więcej się na mszy nie pojawiłam. No, prawie. Byłam parę razy na ślubach i pogrzebach, ponieważ jestem porządna.

 

 

 

Nie wiem, czy Bóg istnieje. Nie wiem, czy ma formę osobową, bo niby dlaczego miałby mieć? Jakoś nie chce mi się specjalnie wierzyć w to, co opowiada KK. Być może istnieje sobie gdzieś jakaś niepojęta Siła Wyższa, ale pewnie trzyma się z dala od Kościoła. Jeśli przyjmiemy, że Szatan istnieje jako Całe Zło Tego Świata, to w instytucji powołującej się na Boga jest go całkiem sporo. Mam w dupie taki Kościół. Kiedy pomyślę o nim, to widzę syfiaste bagienko, nie zaś jakieś duchowe sprawy.

Nie mam zamiaru brać ślubu kościelnego ani chrzcić dzieci, jeżeli kiedyś przyszedłby na to czas. Ogólnie jestem zdania, że zorganizowane religie to zło. Może się to zmieni i na starość zostanę moherem, bo określiłabym swoje przekonania jako teizm agnostyczny. Oby jednak tak się nie stało.

Czy wierzę w skaczącego kota? Oczywiście, ponieważ skaczące koty istnieją i wyglądają całkiem ciekawie. Tak samo jak sufitokoty z obrazków powyżej.

Wiem, że istnieją osoby z ASD, które deklarują się jako religijne. Być może zgadzają się z tym, co opowiadają księża. Być może chodzą do kościoła z tego samego powodu, co ja kiedyś - bo w każdą niedzielę należy pójść do kościoła, takie przecież są zasady. Część może mieć obsesję na punkcie wiary i płoną im mózgi. Nie czytam w myślach, więc najlepiej będzie, jeśli wypowiecie się w komentarzach.

 

 

środa, 01 października 2014

 

Wyborcza rozpoczęła cykl Dyslektycy, ADHD-ki, aspergerki. Premiera ostatniego odcinka o aspergerkach już za parę godzin. Biorąc pod uwagę wcześniejsze artykuły o dyslektykach i adehadowcach oraz dziesiątkach innych tekstów w tym stylu, prorokuję że znów będzie o biednych dzieciach, które nie radzą sobie w szkole. Czytelnicy będą komentować pod spodem, że za ich czasów debili wyrzucano ze szkół, a ja znów będę się zastanawiać czy byłam jedyną osobą z ASD, która nie była w szkole uważana za tępaka, tylko wręcz przeciwnie.

Dowód za parę godzin na Wyborczej. Pokrzywdzono-tępacki model artykułu zadziałał dla n razy, zadziała też dla n+1.

 



 

To by było tak na wstępie. Minął już miesiąc od rozpoczęcia roku szkolnego i na pewno niejeden mały Aspik zdążył już zostać obiektem drwin w swojej klasie. Niejeden usłyszał też nieśmiertelny tekst:

Nie przejmuj się. Oni dokuczają ci, bo widzą, że się przejmujesz. Jak przestaniesz się przejmować, to dadzą ci spokój.

Czy wy, dorośli, naprawdę w to wierzycie? Dla mnie w dalszym ciągu brzmi to absurdalnie, ale przypominam, że ja dorosła nie jestem. To nie działa w ten sposób. Dzieciaki dokuczają, bo mogą. Bo wyczuwają w kimś zjeba. A kiedy widzą, że obiekt zaczepek reaguje nerwowo i to on zostaje za to ukarany, to zabawa jest jeszcze lepsza. Nie przejmuj się == daj się napieprzać i nie reaguj.

Ludzie z ASD emanują w pewien sposób nienormalnością i neurotypowi to wyczuwają. Młodsi reagują agresją, starsi wykluczeniem, opiekunowie przyzwoleniem na to wszystko. Przypomina mi się indyjski filmik o gwałtach. To twoja wina!

Dziś zaczyna się także rok akademicki i wielu studentów ze spektrum doświadczy swojej bardzo wielkiej winy. Drodzy studenci: wasi koledzy nie podzielą się z wami bieżącymi informacjami. Nie znajdziecie też grupy do wspólnych projektów i wasza wiedza czy umiejętności nie mają tu znaczenia. Jesteście zjebani i to wasza wina. Trzeba zacisnąć zęby, robić wszystko samemu, błądzić po budynkach i śmiech grupy cierpliwie znosić. Nie ma, że przykro czy coś.

A, i ten no... nie przejmować się.



 

 

 

 

Sztuka mania wyjebane jest bezcenna. Wszakże kto ma wyjebane, temu będą dane. Dużo danych. Nie działa to jednak w ten sposób, że kiedy nagle osiągniemy ten mistyczny stan, to otoczenie nagle zauważy to i powie: Zaprawdę masz wyjebane, przeto od dziś stajesz się normalny i zaczynamy cię normalnie traktować. Nie ma tak dobrze. Wszystko pozostaje bez zmian, pojawia się tylko obojętność na to. Istnieje głupi i szkodliwy stereotyp, że ludzie z autyzmem nie mają uczuć. Mają i to silne, co sama po sobie mogę stwierdzić. To, że nie potrafimy tych uczuć zidentyfikować i nazwać, nie znaczy, że ich nie ma. Czy jeśli ktoś nie zna się na rasach psów i opisuje je tylko w zakresie mały pies - duży pies, to znaczy, że rasy psów nie istnieją?

W ostatniej notce pisałam, że nawet osoby upośledzone umysłowo wiedzą, że różnią się od otoczenia. Osoby w normie zdają sobie sprawę tym bardziej. Kiedy zdajesz sobie sprawę z własnej odmienności i ciągle przeżywasz niepowodzenia, trudno się nie przejmować.

Należę do grona tych osób, które miały okazję doświadczyć stanu wyjebania. Uważni czytelnicy już pewnie wiedzą dlaczego. Pozostałym wyjaśnię, że nie jest to niestety stan naturalny, ale sztuczny. Nie osiągnęłam go po długich terapiach ani zaawansowanych medytacjach. Walnęłam sobie ostrą chemię na mózg i bardzo mi z tym dobrze, przynajmniej na razie. I tak większość osób z ASD bierze jakieś leki na głowę. Moje leki działają jak filtr środkowoprzepustowy dla różnego rodzaju emocji. Przepuszczają średnie wartości, zatrzymują skrajne. Nie ma smutku, nie ma radości. Tak cudownie obojętnie. Pozostaje tylko czekać na dane, które mają być mi dane.

 

 

 

 

 

Nie działa to w ten sposób, że mam wszystko gdzieś i olewam wszystkich wokół. Po prostu różne sprawy przestały mnie obchodzić. Zdaję z nich sobie sprawę poznawczo i wiem, że jakaś sytuacja nie jest miła, ale nie czuję smutku. Nie denerwuję się ani nic.

Pisałam, że byłam latem pierwszy raz na weselu. Spotkała mnie tam pewna nieprzyjemna sytuacja. Jedna z moich kuzynek zrobiła scenę niezadowolenia, że ma siedzieć koło mnie przy stole. Miała również być jedną z osób śpiących ze mną później w pokoju, bo obie byłyśmy przyjezdne. Oczywiście tak się nie stało, bo nakręciła aferę, że nie nie chce być w pobliżu tej nienormalnej Kaśki. No to ktoś w końcu znalazł jej inne miejsce. Moja matka była tym wydarzeniem mocno oburzona i okazywała to zbulwersowanie przez jeszcze parę kolejnych dni. Zdenerwował ją także tekst jednej z ciotek, która stwierdziła, że zachowywałam się wyjątkowo normalnie podczas uroczystości. Być może spodziewała się, że zacznę po stołach skakać albo coś.

Matka była wkurzona. Ja natomiast miałam wszystko głęboko gdzieś i zastanawiałam się tylko nad sensem istnienia klas integracyjnych. Czy faktycznie wychowują one bardziej empatycznych ludzi? Wspomniana kuzynka chodziła bowiem do takiej klasy przez 9 lat jako normalna.

 

 

 

Dobrze mieć wyłączone emocje. Co chwila spotyka mnie jakieś niepowodzenie czy gafa, ale nie obchodzi mnie to aż tak bardzo. Jestem zjebem z konkretnymi zaburzeniami sensorycznymi i mocnymi trudnościami społecznymi, ale wisi mi to. Wenlafaksyna wyłączyła mi także część mózgu odpowiedzialną za to słynne ciśnienie. Jestem teraz takim trochę stereotypowym Aspim - bez większych emocji i aseksualnym. Dzięki temu mogę zająć swój mózg konstruktywnymi rzeczami zamiast pogrążać się w depresji. Czy na dłuższą metę wyjdę na tym dobrze? Mam nadzieję, że tak.

 

 

Tagi