Mam autyzm i nie zbieram pieniędzy na konto. Za to piszę, co mi się podoba.
Kategorie: Wszystkie | Info | Ja i ASD | KSIĄŻKA | Komentuję | Konstruktywnie | Opisuję
RSS
niedziela, 30 marca 2014

 

A tak właściwie to z akwarium, bo w końcu jesteśmy dziećmi zza szyby.

Niektórzy ludzie mają potrzebę rozgłaszania wokół prawdy o sobie. Jeśli cechują się czymś nietypowym, lubią to publicznie ogłaszać. Ma to swoje dobre strony, takie jak możliwość przejścia z tym do porządku dziennego. W końcu jeśli np. nie lubię jeść mięsa, to dobrze by było, żeby otoczenie o tym wiedziało i nie próbowało mi dawać do jedzenia kotleta, bo to nie ma sensu.

Są jednak sprawy bardziej złożone niż upodobania kulinarne, które jednak jest dość łatwo zaakceptować. W końcu każdy czegoś nie lubi. Takie sprawy dotyczą bardziej delikatnych aspektów życia. Takich, jak choroby, zaburzenia i wszelkie inne odchylenia od normy. ASD jest na liście ICD-10 oznaczone kodem F84, czyli należy do zaburzeń psychicznych. Bycie psychicznym nie jest takie proste. To oznacza, że masz coś z głową, więc przebywanie z tobą może być niebezpieczne.

Nie każde F-coś oznacza jednak, że ktoś słyszy głosy lub lata z siekierą po ulicy. W swoim życiu tylko raz słyszałam głosy i niesamowicie mnie to przestraszyło. Potem okazało się, że odłożyłam na biurko słuchawki, ale nie wyłączyłam odtwarzacza. Co za ulga! Ale te parę minut było naprawdę upiorne.

Jestem dziwna, ale w pełni poczytalna. Być może ujawnienie się ze swoją diagnozą byłoby pomocne, bo otoczenie mogłoby zrozumieć moje dziwactwa i nietypowe reakcje. A być może wszyscy zaczęliby mnie omijać szerokim łukiem. Jednak sprawia mi pewną radość sprawdzenie, jak długo uda mi się udawać normalną, zanim ludzie wokół zorientują się, że jestem zjebem. Zupełnie jak ta gruszka na obrazku - minęło już 12 dni, a jabłka dalej jej nie zauważają.

Do tego dochodzi to uczucie, gdy udaje mi się wmieszać w tłum. Im dłużej, tym większy sukces. Za każdym razem mam nadzieję, że uda mi się utrzymać status normalnej na stałe. Po co się więc ujawniać, skoro jest jakaś szansa, że nikt nie zauważy?

 

 

 

Są w internecie fora dla ludzi z ASD. Tak naprawdę to mało kto ma tam ASD. Większość ludzi to różnej maści introwertycy i fobicy społeczni, którzy zdiagnozowali się samodzielnie za pomocą internetowych testów. Takich jak np. Aspie Quiz. Jest to bardzo fajny test, ale ma jedną wadę: za dużą czułość. Wychwyci osoby ze spektrum, ale przy okazji innych wokół. Jeżeli macie w telefonie aplikację, która pokazuje waszą lokalizację, to z pewnością wiecie, że czasem wskaże wasze faktyczne miejsce pobytu, ale często zaznaczy spory obszar, w którym gdzieś się znajdujecie, ale wynik nie nadawałby się do znalezienia was przez znajomych. Tak właśnie widzę w głowie ten test.

Wielu ludzi ma jakieś pojedyncze cechy. Ja mam np. czarne, proste włosy, skośne oczka i wysokie kości policzkowe. Jak odhaczę sobie cechy na liście, to wyjdzie, że jestem Azjatką. Komputerowe analizatory twarzy też tak uważają. Tyle, że jest jeden problem - nie jestem Azjatką i nigdy nie byłam. Fałszywie pozytywny wynik z analizatora to jeszcze za mało, żeby wstawiać słitfocię na Hapa Voice.

Gdyby ci ludzie faktycznie mieli ASD, to zostaliby zauważeni już jako małe dzieci. Nawet jeśli za dawnych czasów nie było konkretnej jednostki diagnostycznej, to i tak wszyscy wokół zastanawialiby się, co z tym dzieckiem jest nie tak.

Nie mam w sumie nic przeciwko tego typu forom jako takim. W końcu jeżeli ktoś ma problemy z relacjami społecznymi lub innymi rzeczami i takie forum jest miejscem, gdzie czuje się zrozumiany, to bardzo dobrze. Przesadą jest jednak ciągłe porównywanie się z kryteriami diagnostycznymi i robienie ze wszystkiego objawu ZA. Jako dziecko uwielbiałem bujać się na huśtawce, czy mogę mieć ZA? Czy jeśli mam ZA, to mogę lubić książki przygodowe? Wczoraj nie zrozumiałem dowcipu, to typowe przy ZA. Nagminne jest też naciąganie swoich zachowań, żeby tylko wpasować się w profil typowego Aspiego. Czy to, co robię, jest wystarczająco autystyczne? Taki rodzaj syndromu neofity. Ludzie chcą po prostu przynależeć do jakiejś grupy, tak myślę.

Nie ma co się zastanawiać w kółko, czy nasze zachowania pasują do cech diagnostycznych ASD. Trzeba robić swoje, a jeśli ktoś ma problem, no to ON ma problem.

 

 

Ogólnie mam strategię, że moja diagnoza to moja sprawa. Jeżeli ktoś się zapyta, to nie zaprzeczam, ale sama nie wyskakuję z informacją, bo po co. Jednak mam bloga, jedyne miejsce, gdzie się nie czaję. Czasem zdarza się też, że informacja o mojej licencji na zjeba w jakiś sposób wycieknie. Zdarzają się wówczas różne głupie odzywki. Podam parę przykładów.

  • Nie wyglądasz, jakbyś miała ASD! - A jak mam niby wyglądać? To nie jest zespół Downa, żeby miał jakiś charakterystyczny wygląd.
  • Nie możesz mieć ZA, bo rozumiesz idiomy! - Hmmm... rozumiem, bo żyję już 26 lat na tym świecie i do tego czytam książki. Nikt na to nie wpadł?
  • Nie możesz mieć ZA, bo... (tu jakaś cecha)! - Najbardziej rozwalają mnie takie teksty ze strony osób ze środowiska, np. rodziców. Po cholerę w takim razie te wszystkie terapie, skoro nie powinny przynosić rezultatów? Czy jako stara baba mam się nadal zachowywać jak małe dziecko, żeby jakiemuś gościowi cechy się zgadzały?
  • A ja widziałam kiedyś kogoś z ASD i on był inny! - Ludzie generalnie różnią się od siebie. Ci z autyzmem też.
  • Nie możesz mieć autyzmu, bo za dobrze piszesz! - Gdybym pięknie śpiewała albo rysowała, to pewnie byłoby w porządku. To przecież takie wzruszające. Ale tak się złożyło, że dostałam od losu inny talent. Pisanie boli ludzi, bo pokazuje, że ktoś myśli.
  • Przecież autyści są upośledzeni! - Nie są. Czasem się zdarzy, że są, ale to są dwie niezależne rzeczy, które się na siebie nałożyły.
  • Przecież jesteś całkiem normalna! - To może traktuj mnie normalnie, co? Aha, nie da się, bo jakaś dziwna jestem.

 

 

 

 

Sytuacji takich jak na powyższym obrazku w sumie nie miałam. Jak już pisałam, nie ujawniam się z własnej inicjatywy. Zdarzało się jednak, że ktoś miał jakieś pojęcie o temacie i sam się mnie zapytał. Wyglądało to mniej więcej tak:

  • Ktoś: Ty masz autyzm?
  • Ja: Tak.
  • Ktoś: Ale bardzo łagodny, nie przejmuj się.

 

  • Ktoś: Ty masz autyzm? 
  • Ja: Tak. 
  • To ty masz tego, no, Aspergera, tak?


Albo w inny sposób.

  • Ktoś: Czy ty masz ZA?
  • Ja: Tak.
  • Ktoś: Wiedziałem! 

 

 

 

Zdecydowanie częściej zdarzało się jednak, że nikt mnie o nic nie pytał, ale bardzo aktywnie zajmował się komentowaniem i obgadywaniem. Ta Kaśka to jakaś psychiczna jest, ja wam mówię, że ona musi mieć jakieś papiery. Serio, o wiele bardziej wolałabym, żeby ktoś otwarcie zadał mi pytanie, niż żeby robił sobie spekulacje z kumplami, co właściwie jest ze mną nie tak. Tylko pod jednym warunkiem - musi być to czysta ciekawość. Jeżeli ktoś ma ochotę ponazywać drugą osobę wariatem, to nie ma znaczenia, co się mu powie.

 

 

środa, 19 marca 2014

 

Poprzednia notka dotyczyła najciekawszych zapytań wpisywanych do Googla, dzięki którym internauci znaleźli mojego bloga. Użyłam innych technik wyszukiwania tych zapytań i były takie fajne, że muszę się z wami podzielić. Nie bójcie się, nie będę co parę dni zamieszczać takich rzeczy. Chcę po prostu dokończyć podsumowanie ostatniego półrocza.

Dzisiaj kategorie będą nieco inne. Na początek najpopularniejsze hasło w ogóle. Czy wiedzieliście, że z samego asd mam ponad 4500 wejść? Do tego dochodzą jego mutacje, takie jak:

  • asd+
  • asd/
  • asd..

Pozostaje mi tylko zaproponować asd++ oraz ./asd. Pierwsze to kolejny stopień asd, drugi natomiast powinien je uruchomić. O ile macie uprawnienia.

 

 

Drugą kategorią są hasła, które są faktycznymi tytułami moich notek. Przeczytajmy to jeszcze raz! Tak w ramach wspomnień.

 

 

 

 

No i najlepsze na koniec, czyli hasła totalnie z sufitu.

  • 12 krąg cierpienia - ma 35 wejść, czyli to nie może być przypadek. Witamy w piekle!
  • anders breivik - w końcu Breivik też ma ZA
  • a dokąd wy idziecie jeśli czegoś potrzebujecie - gdy mnie szczypie, gdy mnie gniecie, to rozglądam się po świecie, choć zawieje i zamiecie, dojdę tam, gdzie wskazujecie! - fristajl, czyli to, czego osoby mające ze mną do czynienia muszą wysłuchiwać
  • bohaterowie w przedstawionym fragmencie porozumiewają się zarówno - porozumiewają się ZA RÓWNO, bo to pewnie maszyny są
  • brakuje mi czasów, gdy nikt nie chciał być kimś, tylko zrobić coś… - panie, za moich czasów to młodzież była inna
  • co by było gdyby ludzie nie przestawali rosnąć - myślę, że by się udusili
  • co sądzisz o chwili o której opowiada osoba mówiąca - teraz wam właśnie opowiadam o czymś i myślę, że nadejszła wilkopomna chwiła
  • co to znaczy pozdro z podłogi - czasem się mówi, że dno i ktoś puka od spodu, chyba o to tutaj chodzi
  • dopasuj wydarzenie z dziejów ludzkości do odpowiedniej daty - myślę, że mój blog ma duży wpływ na dzieje ludzkości, dlatego zapamiętajcie te daty
  • imprezy moje party - trafiliście w dobre miejsce, bo jestem bardzo imprezową osobą
  • jak brzmią te zwroty w języku polskim napisz. w razie potrzeby skorzystaj ze słownika lub internetu
  • jak napisać opowiadanie przygodowe - musisz mieć pomysł, notatnik lub edytor tekstu
  • jak wyglądają osoby na obrazku jakie ubrania mają na sobie - hej bejbe, co masz na sobie?
  • jaki jest dalszy ciąg zdania połącz odpowiednio - połącz odpowiednio czajniki sąsiadów według stanu licznika gazowego
  • kartony pisz - ostatnio ktoś chciał wiedzieć, jak napisać coś na kartonie, chyba jakąś manifestację robią
  • kopiec nowa huta - bardzo fajny kopiec, całą hutę z niego widać
  • literatura i życie prawdziwe test - życie to nie je bajka
  • lovely disgrace - kto by pomyślał, że będą u mnie zwłok szukać
  • maseczki chirurgiczne - przydadzą się w sumie do tych zwłok, do tego jeszcze maść kamforowa pod nos
  • moje cmentarze - dobre miejsce na poszukiwania
  • moje życie od teraz - moje życie od teraz nie będzie już takie samo! - rzekł czytelnik KŚ wykopując zwłoki z cmentarza

 

 

 

 

  • na diagramie przedstawiono ceny niektórych warzyw - możesz mi zrobić sałatkę, tylko bez majonezu
  • na podstawie poprzedniego ćwiczenia napisz jakimi częściami mowy najczęściej bywa - ale to części warzyw były
  • naciągacz do sznurowadeł - słyszałam o naciągaczach na magiczne garnki, na terapię DAN, ale nie na sznurowadła... a może te sznurowadła leczą autyzm?
  • nagrobki oświęcim - witamy ponownie na cmentarzu! Ale w sumie pisałam o tym, więc zapraszam tutaj.
  • napisz sprawozdanie z ciekawego wydarzenia którego byłeś obserwatorem - pewien internauta naoglądał się Lovely Disgrace, założył maseczkę chirurgiczną, posmarował maścią kamforową, wziął łopatę i poszedł na najbliższy cmentarz
  • napisz w siedmiu zdaniach jak widzisz swoje życie w wieku 35 lat - widział ktoś moją magiczną kulę?
  • opowiedz o rodzinie katji na podstawie przedstawionych informacji - mogłabym kiedyś taki konkurs zrobić
  • oświęcim lubi internet - wszyscy lubią internet, lubię i ja!
  • pewne ciało w czasie t s przebywa drogę s m którą opisuje wzór - ciało zawsze jest niezbędne w miłości fizycznej, znaczy się miłości do fizyki
  • pogadaj z botem - ja zdałam test Turinga, a wy?
  • połącz w pary przysłowia które wyrażają tę samą treść - czym skorupka za młodu nasiąknie, toby nóżki nie złamała - opowiada to o znaczeniu wapnia w naszych organizmach
  • pryszcz krzyżówka - krzyżówka pryszczycy z ptasią grypą
  • przeczytaj poniższy fragment opowiadania u nas w auschwitzu a następnie odpowiedz na pytania - kolejna makabra się szykuje
  • przeczytaj relacje świadków i dopasuj je do poniższych słów - dzień dobry, czy chciałaby pani porozmawiać o życiu?
  • rodzice mnie wkurwiają - nie tylko ciebie
  • rozpoznaj osoby przedstawione na portretach zapisz imiona - nie rozpoznam, mam prozopagnozję, nie będzie relacji świadków
  • rozpoznaj przedstawione na ilustracji wady wzroku - to nie jest wada wzroku, to jest wada mózgu

 

 

  • rzep kraków płaszów - w ostatnim zestawieniu ktoś czaił się na samotne kobiety z Płaszowa, może postanowił łapać je na rzep
  • swiat katji - żyję w swoim własnym, pojebanym świecie
  • syf za uchem - mydło wszystko umyje, nawet uszy i szyję!
  • symuluje chorobę krzyżówka - krwawa zemsta kaczek-symulantek
  • terapia z owijaniem całego ciała - to mumifikacja
  • u lekarza połącz odpowiednio zdania - bo nie będzie wiedział, o co ci chodzi
  • w diagramie przedstawiono złe i dobre strony życia w dużym mieście - oblicz średnią ważoną
  • w grupach składających się z 2-3 osób wykonajcie plakaty - nie lubię pracy w grupach, bo ciężko taką grupę sobie znaleźć
  • w oczy - wiatr wieje
  • w sytuacji przedstawionej na rysunku jeszcze nic się nie wydarzyło - on jeszcze nie wie...

 

 

  • w tabelce przedstawiono rozkład jazdy pociągów - oblicz prawdopodobieństwo spóźnienia
  • w zimowy dzien w srodku - w zimowy dzień, w środku lasu stał sobie pociąg niczym wielki paśnik dla wygłodniałej zwierzyny
  • wraz z kolegą chcecie wybrać się w podróż przez europę - ale pociąg stanął gdzieś w lesie
  • wstaw nazwy napoi w odpowiednie miejsca. na które można wpisać w różne miejsca - tylko pamiętaj, żeby wpisać w dobre miejsca
  • wyjaśnij co zrobił uczony kiedy udało mu się znaleźć - wpisał w odpowiednie miejsce
  • wśród bo - wśród bocznych torów głos się rozchodzi, ruszcie ten pociąg, bo nas zamrozi!
  • ważne jest tymczasem, aby zaprojektować stronę atrakcyjną także dla oczu, skupiającą uwagę, taką, która rzeczywiście potrafi zainteresować - święta racja, strona wizualna to bardzo ważna sprawa, tymczasem dla mnie jest najważniejsze, żeby działało (dotyczy nie tylko stron www). Ale mam nadzieję, że podoba wam się koci szablon.
  • z jaką reakcją innych ludzi może się spotkać osoba która lubi marzyć - z reakcją łańcuchową, piłą łańcuchową.

 

Mam nadzieję, że się równo uśmialiście. Kolejna edycja Szuku Puku już za pół roku!

poniedziałek, 17 marca 2014

 

Dziś dla odmiany będzie weselej. Przedstawię wam hasła, jakie wpisują ludzie do wyszukiwarki. Te właśnie hasła prowadzą ich na mojego bloga. Czasem są oczywiste, czasem zupełnie zaskakujące.

 

 

Na początek hasła, przy których nie ma zaskoczenia, że skierowały kogoś tutaj. Byłoby nawet dziwne, gdyby tego nie zrobiły.

  • katja asd
  • koci świat asd
  • koci świat moje życie z asd
  • kocie opowieści autyzm
  • asperger koci świat blox
  • koci świat asd blog
  • katja asd koci świat
  • po prostu koci świat
  • towarzysze podrozy blox pl - była taka notka
  • trudne decyzje - taka też, nawet Foch ją komentował, że sobie problemy wynajduję.

 

Czasem rodzice dzieci z ASD szukali pewnie odpowiedzi na dręczące ich pytania.

  • czy asd da się wyleczyć - nie da się, chyba że to drugie ASD
  • autyzm u dzieci - tu akurat jest autyzm u starej, wrednej baby
  • chelatacja czopkami 900 mg edta - tylko i wyłącznie czopki z banana!
  • chelatacja czopki - ale jest jeden myk, te czopki muszą wsadzić sobie rodzice, tylko wtedy podziałają
  • jakie stosowac suplementy na autyzm - najlepiej żadne
  • jakie suplementy stosuja w usa w leczeniu autyzmu - na przykład wybielacz
  • kiedy oddac autystyczne dziecko do domu opieki - trudna sprawa
  • kiedy zauważyliście autyzm - spojrzałam w lustro i stał za mną
  • leczenie dzieci uposledzonych u psychiatrty
  • metody leczenia autyzmu - musisz wyeliminować pietruszkę, bo ma za duży moment siły i dziecko się kręci
  • nowa terapia autyzm - no właśnie taka



Wiem jednak, że nie na to czekaliście. Oto właśnie gwóźdź programu, czyli hasła totalnie z kosmosu i moje komentarze do nich. Kolejność alfabetyczna.

  • 10 zajobow swiata - zajoby, zjeby... dobrze trafiłeś
  • autyzm to magia - pewnie, że tak, nawet nie wiecie, jakie to są supermoce
  • bocie - idzie wiosna, lecą bocie, patrzą na nie z drzewa kocie, popatrz, kociu, jakie ptasie, myślisz, że je złapać da się?
  • ciągle się zawieszam i czegoś zapominam - pewnie o tym, żeby skrócić sznur, powinno pomóc
  • cmentarze sprzedaż miejsc kraków - no to chyba już więcej nie zapomniał
  • co oznacza sen byc w publicznej toalecie - obudź się i leć siku, bo będzie problem!
  • co to znaczy że mam napisać na kartonie - weź coś do pisania (polecam marker), zdejmij zatyczkę i narysuj tym markerem literki na kartonie
  • coś fajnego na zjebane życie - o, mój blog jest fajny!
  • czas znika w piątek do niedzieli go nie masz mnie tekst - to chyba jakieś przemyślenia Coelho
  • czy lubicie spotykac osoby z ktorymi chodzicie do klasy - nie
  • czy luzna znajomosc to cos złego - nie, przynajmniej nie uwiera
  • czy słowo idz się leczyc jest obrażliwe - to aż trzy słowa, ale żadne nie jest obraźliwe
  • daryl hannah uposledzpna - daryl chypa nei
  • dla ciekawości czy do ciekawości - z ciekawości
  • dlugotrwale spanie na podlodze - podłóż sobie chociaż koc
  • dupka nad wode opowiadania - radzę jednak dupkę pod wodę, a głowę nad
  • energia kwantowa a bezsenosc - obudzisz się splątany

 

 

  • google grafika- oznaka przyjaciół książek - jak książki ocierają sie komuś o nogi, to pewnie go lubią
  • jak napisać obejrzaną wystawe w muzeum - do wirtualnych wizyt przydaje się javascript
  • jak uzasadnić, że to ja powinnam wygrać wycieczkę - napisz, że mi przekażesz bilet
  • jak wyglada harlekin - ma ostre zęby i płetwy
  • jak wytrzymac nudne lekcje - możesz poczytać harlekina
  • jak zrobić coś z niczego- przykładowe prace przestrzenne - geometria wykreślna rulez
  • kiedy będzie ciąg dalszy dawno dawno temu - to zależy, czy ciąg jest zbieżny
  • kobieta,która wytknie każdy błąd językowy - dobrze trafiłeś, to ja
  • mam pomysł - symbole i obrazki - super, napisz książkę
  • mem koleś na imprezie a obok same pary - pary? opary? na imprezie? to pewnie marycha!
  • nie chce mi się już pierdolić cię masztu bukiet róż - też bym nie robiła tego z masztem
  • nie lubie spotykac ludzi ze swojej klasy - wiem już przecież
  • nie lubie spotykac ludzi ze swojej klasy na ulicy - ani nigdzie indziej
  • no i git z gołymi paniami i panów - gołe baby zawsze git
  • patrz - co ja paczę?
  • po swojemu zarcie - nie chcesz mojego żarcia, serio
  • przecietnie na 3 jajka przypada jedno z zabawka - kiedyś na Wielkanoc trafił mi się zbuk, ale to nie było fajne
  • przeżyłam pierwszą miłość ale teraz przeżywam prawdziwą cytaty - ale teraz przeżywam prawdziwe cytaty... np. cytaty z Pablo Coelho
  • samotne kobiety kraków płaszów - przyczaj się w nocy pod willą Götha, może jakąś złapiesz
  • teraz sie wal usłyszane od kobiety - podpowiem: wal się
  • www.napisz w kilku zdaniach czy wady są nam w życiu potrzebne i czy nalezy je ukrywac - www.to była bardzo długa domena i bardzo gruba lola
  • www.napisz w kilku zdaniach czy wady są w życiu potrzebne i czy należy je ukrywać - www.gdyby nie trzeba było ich ukrywać, nie byłyby wadami
  • wyruszam na impreze dzisiaj nie bede sam - wstań i powiedz: nie jestem sam!
  • wywiadówka miejsce na podryw - rodzice i nauczyciele, uważajcie!
  • zagadka aby od 1 9 ustawić tak zeby wyszlo wszedzie 15 - x[]=(1,2,3,4,5,6,7,8,9); j=0; for(i=14;i>5;i--) x[j]=x[j]+i; j++;
  • zakaz palenia weglem w bydgoszcz co dalej - gorąca herbata i gruby sweter
  • zbiera i komentuje przysłowia - nie przysłowia, tylko hasła z Googla
  • znajdz roznice pocztowki swiata - a to polecam bloga Zakładki
  • znajdź różnice - a mniam mniam!

 

 

A wiecie, co jest najlepsze? To, że publikując listę tych haseł, dostanę jeszcze więcej wyników wyszukiwania na nie. W końcu algorytmy wyszukiwarek nie wiedzą, czy ja faktycznie o czymś piszę, czy robię sobie kompilację dla rozrywki.

 

 

niedziela, 16 marca 2014

 

Od niedawna uczę się języka norweskiego. Ogólnie jestem fanką języków germańskich, a norweski jest o tyle fajny, że po nauczeniu się go rozumie się od razu szwedzki oraz duński. I można słuchać tró norwegian black metalu ze zrozumieniem. A poza parę lat temu ustawiłam sobie literkę Ø na klawiaturze, więc sami wiecie, nie mogło się zmarnować. Jak ktoś się pyta, po co mi norweski, to mówię, że chcę napisać list do Breivika (tak w ogóle, to wymawia się to ądesz brajwik). W końcu Breivik też podobno ma Aspergera. Swój chłop, panie.

Żartuję oczywiście. Jeszcze aż tak mi się nie nudzi, żeby pisać listy do Breivika. A nawet gdyby, to niepotrzebny mi norweski, w końcu on świetnie zna angielski. Uczę się tego norweskiego dla własnej perwersyjnej przyjemności. Opinia tego psychiatry jest według mnie wzięta z sufitu, ale nie jedyna. Jakiś czas temu ukazała się książka innego autora o tym, jacy jesteśmy źli i niedobrzy. Nazywa się Young, violent and dangerous to know i przedstawia ZA jako czyste zło.

Nie wiem, czy jestem złem, ale na pewno jestem czysta i się myję. Codziennie.

 

 

 

Nie o tym jednak miało być. W języku norweskim nie ma czegoś takiego jak formy grzecznościowe. Wszystkim bez wyjątku mówimy du (czyta się ) i jest fajnie. Działa to dokładnie tak samo jak angielskie you. A nawet i lepiej, bo you było kiedyś formą grzecznościową, która z czasem straciła swoje znaczenie, natomiast du nie było taką formą nigdy.

Wkurzają mnie ogólnie formy grzecznościowe. Istnieją chyba tylko po to, żeby utrudniać życie i żeby ludzie mieli jakiś powód do focha. Serio wydaje się komuś, że jeżeli rozmówca nazywa go szanowną panią (czy tam panem), to go w ten sposób szanuje? Dla mnie to jest pusta forma, której używam po to, żeby zapewnić sobie święty spokój. Mogę tak mówić, ale w rzeczywistości mieć tę osobę zapisaną na swojej liście proskrypcyjnej. Czy jest to w ogóle szacunek?

Był kiedyś temat na forum Gazety pod tytułem Mam 20 lat i żądam szacunku. Dlaczego starsze osoby mówią mi na "Ty"?, gdzie większość forumowiczów stwierdziła, że gówniarze się w dupie poprzewracało. Jestem parę lat starsza od tej dziewczyny i powiem szczerze, że czuję się dziwnie, gdy ludzie wyjeżdżają mi z paniami. Nie uważam się za panią. To słowo pokazuje mi się w głowie jako obraz drętwej i nudnej kobiety w wieku 35+, w garsonce, z mężem, dziećmi i tak dalej. To zdecydowanie nie ja.

Możliwe, że jest to rezultat spędzenia większości życia w internecie, gdzie form grzecznościowych się raczej nie używa. Wszyscy zwracają się do siebie po imieniu/nicku i nikomu krzywda się z tego powodu nie dzieje. Jeżeli szanujemy jakiegoś użytkownika, to za wypowiedzi czy pomysły. Jeżeli ktoś jest trollem, to mu nawet Wasza Emulsja nie pomoże. Zapomniał o tym na swoim forum Piotr Rubik, wywołując przy tym falę szydery. Internet ma swoje prawa, a to bardzo mi się podoba, bo nie skupiamy się na przypodobaniu się jakiemuś megalomanowi, ale na temacie.

 

 

 

Czasem widzę w swojej skrzynce maile, w których nadawcy paniują mi ile wlezie. Błagam, nie róbcie tego więcej! Nawet jeżeli jesteście moimi największymi fanami i chcecie wyrazić swój podziw, to po prostu napiszcie, że KŚ jest fajny i mi to w zupełności wystarczy.

Według mnie, formy grzecznościowe wzięły się właśnie z przerośniętego ego pewnej grupy ludzi, którzy potrzebowali słodzących im innych ludzi niczym mityczny Narcyz widoku swojego odbicia. Próżność wypacza charakter i odrywa od rzeczywistości. A kiedy rzeczywistość jest nijaka, to można się takim pseudoszacunkiem oszukiwać. Ot tak, dla własnego samopoczucia.

Zauważyłam to zjawisko na wyższych uczelniach. O ile poziom badań naukowych jest tam mizerny, to tytułomania kwitnie. Kadra naukowa jest niezwykle wyczulona na punkcie swoich literek przed nazwiskiem. Trzeba je dobrze zapamiętać i broń Boże nie pomylić. Zwłaszcza z niższym stopniem, bo foch będzie ogromny.

Spodobała mi się wypowiedź pewnej osoby ze środowiska:

Jak ktoś ma fioła na punkcie swojego tytułu, to znaczy, że mu to baaaardzo opornie przyszło. Ja swoje literki mam na pieczątce i w zupełności mi to wystarczy, natomiast w rozmowie wystarczy mi zwykła kultura.

Coś w tym jest. Sama zauważyłam, że zafiksowane na punkcie tytułu osoby były zazwyczaj cienkie. Natomiast ci dobrzy w swoim fachu nie musieli się tak puszyć, bo i tak wszyscy wiedzieli, że są profesjonalistami i zasługują na szacunek.

 

 

 

Odejście od form grzecznościowych niesie jednak ze sobą pewne ryzyko. Pisze o tym Antoni Bohdanowicz w swoim artykule. Wielu ludzi zinterpretuje to nie jako uproszczenie języka, ale jako propozycję zostania kumplami, co nie w każdej sytuacji jest pożądane. Niektórym po prostu we łbie się od tego poprzewraca. Forma grzecznościowa nie dopuszcza do tego. W końcu większość ludzi myśli słowami i pewnie muszą poczuć w tych słowach pewien respekt.

Wracając jeszcze do języków... Miałam kiedyś w telefonie ustawiony język niemiecki. Z dwóch powodów. Raz, że jest to bardzo fajny język. Dwa, że telefon najwyraźniej też tak uważał, bo inaczej się wieszał. Mój niemieckojęzyczny telefon zwracał się do mnie Sie. No wiecie, wollen Sie...? Ja/Nein. Było to dla mnie zabawne, bo polskojęzyczne urządzenia nigdy nie wyświetlają poleceń w takiej formie, choć teoretycznie by mogły. W końcu odpowiednie zwroty są. Nawet instrukcje obsługi po niemiecku są pisane przez Sie i wyglądają przez to strasznie sztywno. No cóż, taka kultura.

I tak Polacy czy Niemcy nie dorównują Japończykom, którzy tworzą niesamowicie zhierarchizowane społeczeństwo i mają ogromny wybór zwrotów grzecznościowych na każdą okazję. Odpowiedni ich dobór jest ważny nawet wśród dzieci w szkole - starsi uczniowie są uważani za ważniejszych i tym samym przysługuje im ważniejszy tytuł. W Polsce dzieciaki nie mówią do siebie proszę kolegi ani panie kolego. Ale za to dorośli potrafią się obrazić za zwrot typu pani Joanno, choć nie widzę w tym nic obraźliwego. Nie chce mi się jednak wykłócać, bo użeranie się z ludźmi jest jak jedzenie zupy widelcem - można, tylko po co? Słowa to tylko słowa, powiedzieć można wszystko. Święty spokój jest bezcenny.

A co wy sądzicie o zwrotach grzecznościowych? Czy są nam one potrzebne?

wtorek, 11 marca 2014

 

Dostałam kiedyś w komentarzach sugestię, żebym napisała coś o dyspraksji. Brzmi to jak jakiś kolejny rodzaj dysmózgowia służący jako wymówka zwalniająca z różnych wymagań. W obecnych czasach można znaleźć dys-coś na wszystko. Powoli każdy leń i nieuk zdobywa papier na dysleksję, niewychowany burak usprawiedliwia się ADHD, natomiast introwertyczne emo mówi, że ma ZA. Wszystko to w akompaniamencie chóru bezstresowych rodziców. Wspaniała przyszłość nas czeka.

Nie mówię, że te wszystkie dysmózgowia nie istnieją, bo nie wzięły się przecież znikąd. Sama mam pewne dysmózgowie o nazwie prozopagnozja, dzięki któremu za cholerę nie mogę zapamiętać ludzi wokół. Wszyscy wyglądają tak samo, bo ich twarze nie zapisują mi się w pamięci, ale lecą gdzieś do /dev/null. Kiedy się zastanowię, to dlaczego ktoś nie mógłby tak mieć np. z zasadami ortografii. Nie jest to też wymysł ostatnich lat, bo znam osobę urodzoną w latach 50., dla której szczytem możliwości plastycznych jest narysowanie rybiego szkieletu. Tacy ludzie byli, są i będą. Nowością jest natomiast nadawanie temu nazw, a problemem nieuzasadnione wypisywanie na to papierków.

 

 

Dyspraksja jest tym rodzajem dysmózgowia, które mogłoby dawać ulgi z uwielbianego przez rzesze Polaków przedmiotu, jakim jest WF. Nagle by się okazało, że połowa narodu ma dyspraksję. Dla niejednego lekcje WF były traumą. Także dla mnie.

Każdy z nas zna przynajmniej jedną osobą, która była na tych lekcjach totalną łajzą. Każdy zna pewnie też osobę, której lepiej nie dawać noża do ręki, bo jeszcze sobie w oko wsadzi. Każdy pewnie kojarzy też powiązanie między byciem nerdem a byciem sportową fajtłapą. Z czasem okazało się, że część z tych nerdów spełnia kryteria lekkiego ASD.

ASD i dyspraksja są ze sobą powiązane, choć nie każdy ze spektrum musi mieć dyspraksję i odwrotnie. Można być po prostu niezgrabnym, ale to jeszcze za mało, żeby stwierdzać takie schorzenie. Sama mam grację słonia w składzie porcelany, ale na dyspraksję się nie łapię. Chyba, że trafiłabym na nadgorliwego lekarza. Ale nie latam po lekarzach, więc raczej nie trafię.

 

 

Kryteria Gillbergów z 1989 wymieniają następujące cechy niezbędne do diagnozy ZA:

  1. zaburzenia interakcji społecznej, nieumiejętność lub brak chęci współpracy w grupie,
  2. zaburzenia mowy i języka (opóźniony rozwój, powierzchownie perfekcyjny język ekspresyjny, sztywna i pedantyczna mowa, nietypowa prozodia i charakterystyka głosu, uszkodzenie zdolności rozumienia języka – przede wszystkim znaczeń przenośnych i ukrytych)
  3. zawężone, specjalistyczne zainteresowania, połączone czasem z obsesyjnym zainteresowaniem jedną dziedziną,
  4. zachowania powtarzalne, rutynowe, niezmienne,
  5. trudności w komunikacji niewerbalnej (ograniczone gesty, skąpa ekspresja twarzy, dystans fizyczny, zachwianie rozumienia bliskości do innej osoby, kłopoty z kontaktem wzrokowym),
  6. niezdarność ruchowa (nie zawsze).

Spełniam 100% tych wymogów, łącznie z ostatnim punktem. Jestem wielka i niezgrabna. Uważam, że mam za słabe oprogramowanie w mózgu do tak dużego ciała, dlatego nie do końca nad nim panuję. Kiedy idę, cały czas staram się je pilnować, żeby ruszało się w miarę standardowo. Od czasów podstawówki słyszałam różne docinki na temat swojego stylu chodzenia. Nie wiem, co konkretnie robię nie tak, ale podobno jest dziwnie. Matka mówi, że chodzę na sztywnych nogach. To chyba coś takiego, ale głowy nie dam. Przyglądam się więc nogom i staram się, żeby się zginały i żeby nie leciały za szeroko. Rąk też pilnuję, bo nie wiem, czy trzeba je trzymać przy sobie, czy ruszać, a jeśli ruszać, to jak intensywnie. Głowa nie może być za bardzo skierowana w dół. Plecy proste, zad niezbyt wypięty. Ogólnie strasznie dużo rzeczy do zapamiętania.

 

Robienie przewrotów, biegi czy wykonywanie układów tanecznych to dla mnie rzeczy nie do pokonania. Ale cała moja rodzina tak ma i to wcale nie dlatego, że jesteśmy spasieni, bo nie jesteśmy. Wszyscy, niezależnie od miejsca zamieszkania, płci, wieku, wzrostu i wagi, jesteśmy wuefowe fajtłapy, które dobre oceny dostawały za noszenie stroju. Wątpliwe, żebyśmy wszyscy mieli dyspraksję, zwłaszcza że inną nasza rodzinną cechą są świetne zdolności plastyczne. 

Tu kryteria dyspraksji nakładają mi się z kryteriami dysgrafii, czyli zerowymi zdolnościami manualnymi. Znam jedną osobę z prawdziwą dysgrafią, nie żadnym wymysłem nawiedzonych rodziców. Osoba ta pisze wolno i kompletnie nieczytelnie (za to na kompie pisze świetnie i nie robi żadnych błędów), myli kierunki, nie umie zawiązać sznurowadeł ani niczego narysować. Jakby miała ręce z ołowiu.

Ja z kolei potrafię zawiązać gorset sama na sobie, bo mam świetną wyobraźnię przestrzenną i widzę w głowie dokładne położenie przedmiotów. Za to mam inną ciekawą cechę: wywalam się na schodach. Wydają mi się one równe, w związku z czym nie wyczuwam odległości i nie panuję nad swym wielkim cielskiem. Kiedy idę po schodach, muszę koniecznie trzymać się poręczy lub czyjejś ręki. Albo iść bardzo wolno. Wchodzenie nie jest jeszcze taką tragedią. Najgorsze jest schodzenie, bo wtedy widzę właśnie te schody, które się jakoś dziwnie wykrzywiają i prostują. Kiedyś na większych schodach dostawałam ataku paniki. Obecnie po prostu staram się trzymać czegoś stabilnego. Nie jeżdżę windą, bo nie cierpię wozić dupska, wolę się ruszyć. No chyba, że mam bagaże, ale to już inna sprawa.

Poniższy obrazek można łatwo przetłumaczyć jako: Nie wywracam się. Po prostu testuję grawitację bez zapowiedzi. Ja natomiast mam swoje powiedzonko, które o wiele trudniej przetłumaczyć. Brzmi ono: I pwn, never pwn3d. I can't see 3d.

Serio nie widzę 3d. Na trójwymiarowych filmach widzę wszystko standardowo, tyle że robi mi się niedobrze.

 

 

Autor tej oto strony podaje swój prywatny test na dyspraksję:

Mam taki prywatny test na dyspraksję, ale to tylko tak dla przykładu.
W korytarzu są 4 pary drzwi. Mój gabinet jest zaraz na lewo. Dyspraktyk, mimo że chodzi na zajęcia już 1 rok, za każdym razem nie wie, które to drzwi i się kręci w kółko.

Przy okazji możecie poczytać tam więcej na temat tego schorzenia.

Testu bym nie zdała, bo jak może zdać go ktoś, kto ma w głowie GPS? Mam świetną orientację w terenie, uwielbiam mapy i prawie nigdy się nie gubię. Z tego, co czytałam i spotkałam osobiście, jest to rzadkość w autystycznym świecie. Większość ludzi jest raczej taka, że gdyby w jakimś terenie zamknęli oczy i obrócili wokoło ze dwa razy, to już nie będą wiedzieli, gdzie są. U mnie to nie przejdzie, bo cały czas widzę mapę terenu w głowie.

A jak jest z wami? Jesteście niezdarni i zrzucacie wszystko jak Niezdarny Kotek z pierwszego obrazka? A może znacie kogoś z dyspraksją?

 

 

 
1 , 2
Tagi