Mam autyzm i nie zbieram pieniędzy na konto. Za to piszę, co mi się podoba.
Kategorie: Wszystkie | Info | Ja i ASD | KSIĄŻKA | Komentuję | Konstruktywnie | Opisuję
RSS
niedziela, 04 grudnia 2016

Stimy to dobra rzecz. W ten sposób wyrażamy emocje - radość, stres, złość, zniecierpliwienie i inne. Neurotypowi też to robią. Wielokrotnie widywałam ludzi obgryzających paznokcie, podrygujących nogą lub chodzących w te i we w te po przystanku. W ten sposób łatwiej jest się uporać z emocjami. Autycy mają tych emocji o wiele więcej - nie jest łatwo żyć w dziwnym, neurotypowym świecie. To bardzo stresujące.

Nie ma sensu hamować stereotypii. Emocje muszą mieć jakieś ujście, inaczej będzie źle. Na pewno wiedzą to ci z was, którzy odczuwają potrzebę chodzenia w kółko. Można próbować się powstrzymywać, ale wtedy poziom stresu będzie wyższy. Nie ma to sensu, ponieważ wspomniana czynność jest zupełnie nieszkodliwa.

Czasem stimy bywają jednak szkodliwe lub destrukcyjne, np. obgryzanie paznokci, wygryzanie dziur w ubraniach, wyłamywanie palców, drapanie i gryzienie. Wtedy najlepiej robić to w bezpieczny sposób. Koty mają przymus drapania, dlatego produkuje się dla nich specjalne drapaki, żeby nie niszczyły mebli. Dla autyków (i nie tylko) pojawia się coraz więcej zabawek, które pozwalają na bezpieczne wyładowanie swoich emocji.

 

 

 

Do tej pory z zabawek sensorycznych używałam głównie gryzaków. Mam duży przymus gryzienia, który objawia się niszczeniem przedmiotów codziennego użytku, zjadaniem chusteczek, gryzieniem różnych części ciała i problemami z koncentracją. Kiedy gryzę, jest mi łatwiej. W trakcie pisania tego tekstu mam gryzak w buzi i jest fajnie. Ostatnio sprowadzam gryzaki z Chin, ponieważ zużywam je bardzo szybko, więc w sklepach europejskich i amerykańskich zrujnowałabym się finansowo.

Firma Afiti.pl dobrze wie, że jestem fanką zabawek sensorycznych, dlatego miałam okazję przetestowac kilka z nich. Nie było to proste, bo jestem osobą dorosłą, mam duże ręce i dużo siły. Zabawki musiały być więc wystarczająco duże i wystarczająco mocne. Nie mogły się też kleić, bo lepkie rzeczy wzbudzają we mnie obrzydzenie.

W listopadzie przyszła do mnie duża paka, która zawierała różne ciekawe produkty.

 

 

Wąż manipulacyjny Tangle

 

Wąż składa się z plastikowych części połączonych ze sobą czymś w rodzaju stawów. Dzięki temu można go wyginać w różne strony i zająć czymś ręce. Kiedy piszę na klawiaturze, nie jest mi potrzebny. Za to gdy muszę siedzieć bezczynnie (np. podczas oglądania filmu) lub sobie rozmyślam, przydaje się znakomicie.

 

 

 

 

Jestem dużą osobą, dlatego najlepsze byłyby dla mnie dwa węże połączone ze sobą. Mogłabym wtedy okręcać je sobie wokół rąk. Części można łatwo odpiąć i złożyć z powrotem. Nie trzeba ich wcale wciskać na siłę, wystarczy wetknąć pod odpowiednim kątem. Zwiniętym wężem można też machnąć i wtedy fajnie się rozwija w powietrzu. To jedna z moich ulubionych zabawek.

 

 

Ludzik do wyginania

 

Wspólna zabawa z dzieckiem „Giętkim Przyjacielem” nauczy prezentować różnorodnych emocji i postaw – otwartej, pasywnej, asertywnej, wesołej, niepewnej. Szeroki uśmiech i radosne oczy Wesołego Ludka z pewnością okażą się pomocne do przełamania nawet najbardziej napiętej sytuacji.

 

 

 

 

 

Tak właśnie brzmi opis ze strony. Faktycznie ludzika można ustawiać w rozmaite pozy, co przyda się w nauce różnych postaw ciała a także jako model do rysowania. To drugie nawet bardziej, bo buźka jest cały czas uśmiechnięta, co niekoniecznie pasuje do przybranej pozy. U mnie w domu zabawka służyła najczęściej do obczajania fizyki, czyli wyginania w taki sposób, żeby stała i się nie przewróciła.

 

 

Włochata piłka

 

Lubię włochate rzeczy, które można sobie głaskać i smyrać. Działa to uspokajająco, a do tego jest bardzo miło jest badać palcami rozmaite faktury (o ile się nie kleją). Sprawia mi przyjemność dotykanie własnych i cudzych włosów, głaskanie futra czy szorstkich powierzchni. Włochatą piłkę można sobie dodatkowo podrzucać. Zdjęcie poniżej zrobiłam ziemniakiem kamerką, ponieważ aparat zepsuł mi się w Czarnobylu.

 

 

 

 

 

Piłkę można też naciskać i wtedy przypomina głowę łysiejącego faceta.

 

 

 

 

Kiedy szybko głaszczę piłkę, wydaje w siebie fajne, szeleszczące odgłosy.

 

 

Gniotek w siatce

 

Bardzo fajna zabawka. Na początek wygląda dość nijako...

 

 

 

 

...ale po naciśnięciu wygląda już dużo ciekawiej. Mój egzemplarz nie ma niestety brokatu.

 

 

 

 

 

 

Na początku nie było mi łatwo ścisnać piłkę tak, żeby wyszły bąbelki. Potem guma już się rozciągnęła i jest to bardzo proste. Lubię naciskać zabawkę tak, żeby bąbelki wyskakiwały równomiernie i w ciekawych układach kolorystycznych. Fajnie się też wciska bąbelki z powrotem do środka.

 

 

 

Piłeczka jest bardzo często w użyciu  i albo sama nieco sflaczała, albo siatka się rozciągnęła. Prawdopodobnie to drugie. Nie wpływa to póki co w żadnym stopniu na funkcjonalność zabawki.

 

 

Metalowa sprężynka

 

Czyli powrót do dzieciństwa w latach 90. Wtedy miałam różową, plastikową sprężynkę, która była dużo większa, ale za to łatwo się łamała. Szpanem była sprężynka w kolorze tęczowym, która przy schodzeniu po schodach mieniła się różnymi kolorami.

Mój obecny egzemplarz jest znacznie mniejszy, ale za to metalowy, więc tak łatwo się nie połamie.

 

 

 

 

Sprężynką można wywijać na wszelkie możliwe sposoby, spinać na końcach i wyprowadzać na spacer po schodach. To zabawka, która najczęściej znika z mojego biurka i pojawia się w różnych dziwnych miejscach. Nie robi tego oczywiście sama, tylko wygląda bardzo kusząco dla domowników.

 

 

 

 

Ja najczęściej robię sobie ze sprężynki jojo. Lubię też przesuwać palcami po metalowych brzegach, drapać je paznokciami i słuchać jak trzeszczą przy podrzucaniu.

 


Drewniana zabawka manipulacyjna

 

 Zabawka składa się z drewnianych bloczków na gumce. Można je układać w różne kształty i blokować.

 

 

Drewniane klocki fajnie się przesuwa, układa w różne kształty i wygina podczas oglądania filmu lub czekania w kolejce. Minus: dla mnie ta zabawka jest za mała, nadaje się raczej do dziecięcych rączek. Dłuższa wersja umożliwiałaby ułożenie bardziej skomplikowanych wzorów i lepiej pasowałaby do większych rąk.

 

 

Żelowa piłeczka treningowa

 

Najbardziej podoba mi się napis po czesku na etykietce. Masazni micek brzmi według mnie bardzo ciekawie.  Poza tym jajo fajnie podskakuje po rzuceniu na podłogę i dość szybko ucieka. Łapie przy tym wszystkie paprochy po drodze, bo jest dosyć lepkie.

 

 

 

 

 

 Docelowo zabawka ma służyć do gniecenia, ale ja naprawdę nie lubię dotykać lepkich obiektów.

 

 

 

STIMUJ NA ŚWIĘTA

 

Jeśli lubicie lepkie obiekty o konsystencji smarków, to znajdziecie ich mnóstwo w Afiti.pl. Dla fanów obrzydliwych rzeczy znajdzie się nawet pierdzący glut w kibelku. A jeśli wolicie bardziej suche rzeczy, to też się znajdą - przykłady macie powyżej. Dla czytelników Kociego Świata zniżki są na wszystko. Wystarczy przy zakupie wpisać hasło KOCISWIAT.

 

 

 

 

 

Tagi