Mam autyzm i nie zbieram pieniędzy na konto. Za to piszę, co mi się podoba.
Kategorie: Wszystkie | Info | Ja i ASD | KSIĄŻKA | Komentuję | Konstruktywnie | Opisuję
RSS
poniedziałek, 15 grudnia 2014

 

Od niedawna uczę się modelowania 3D. Korzystam z darmowego programu o nazwie Blender i kursów ze strony Polski Kurs Blendera. Prowadzący, Piotr Arłukowicz, bardzo fajnie tłumaczy i ma przyjemnie brzmiący głos. Większość internetowych nauczycieli różnych technologii ma głos typu wystraszony prawiczek, natomiast Piotrowi trafił się głos iście radiowy, co umila naukę.

Jeśli wydawało wam się, że jestem zdolna i wszystko przychodzi mi bez większego problemu, to wam się wydawało. Modelowanie, póki co, wychodzi mi strasznie i sporo czasu upłynie zanim odważę się wstawić na bloga jakiś obrazek czy filmik. Animacja wychodzi mi nieco lepiej, no ale trzeba mieć co animować. Moje próby tworzenia brył przypominają rzeźbienie z mydła w podstawówce. Zaczynałam od dwóch sklejonych kostek Białego Jelenia, żeby skończyć na małym kawałku mydła, z którego ciągle coś odpadało.

Co ciekawe, umiem rysować i z wyobraźnią przestrzenną też problemów nie mam, bo mam wbudowanego GPSa w głowie. Przyczyna musi więc leżeć gdzie indziej.

 

 

 

 

 

Tutaj chciałabym zastrzec, że w żadnym wypadku nie chcę szukać wymówek i usprawiedliwień. Próbuję zidentyfikować przyczynę swoich problemów, żeby wiedzieć dlaczego jestem debilem nad czym muszę więcej pracować.

Wspominałam już moje przygody z rzeźbieniem w mydle. Zbliżają się święta, więc opowiem wam jeszcze o tym, jak pani w szkole kazała nam narysować choinkę. Zamiast nałożyć na siebie kilka zielonych trójkątów, zaczęłam rysować dziesiątki małych gałązek z małymi igiełkami. Pod koniec lekcji choinka wciąż wyglądała łyso i miała niezbyt trójkątny kształt. Trochę zajęło mi doprowadzenie jej do normalnego wyglądu.

O ile rysunek wybaczy mi tworzenie od szczegółu do ogółu, bo da się to dość łatwo poprawić, tak model przestrzenny już nie. Blender wymaga czynności dokonanych w ściśle określonej kolejności (i zapamiętania setek opcji i skrótów klawiszowych), natomiast figurka z mydła po prostu się rozleci.

Obrazek poniżej na pewno znacie. Często używa się go w kontekście ASD i myślenia zorientowanego na szczegóły. Osoby z autyzmem lepiej widzą szczegóły i przetwarzają bardziej lokalnie, niż globalnie, chociaż są zwykle zjebami globalnymi, blablablabla... Faktycznie jest tak, że najpierw dostrzegam pełno małych A, żeby potem dojść do dużego E. No i co z tego? Co to daje w praktyce? Już wam mówię.

 

 

 

Działa to w ten sposób, że obiekt składa się dla mnie z wielkiego zbioru małych fragmentów rozkładających się coraz bardziej jak matrioszka. Kiedy mam zamodelować samochód, to nie wiem od czego zacząć. Da się zrobić rysunek samochodu zaczynając od kołpaków, potem jakaś kreska tu, potem jakaś tam (niekoniecznie koło siebie, bo moja uwaga skacze po fragmentach) i jakoś to leci. Blender nie jest taki miłosierny i z trójwymiarowego modelu wychodzi wielkie gówno.

Być może o to samo chodziło w umowie Piotra. Nie bierzcie mojego zdania za pewnik, bo prawdę zna tylko on sam, ale wydaje mi się, że każde ze słów na kartce trafiało do jego mózgu osobno i w różnej kolejności. W rezultacie wyszły takie dziwne rzeczy.

Możliwe, że o to samo chodzi w przypadku prozopagnozji. Na obrazkach przedstawia się tę przypadłość jako zamazane twarze, ale wcale tak nie jest. Osoba z prozopagnozją widzi twarze, jednak nie zapisują się one w jej pamięci. Kiedy patrzę na kogoś, widzę różne elementy jego twarzy, które pojawiają mi się w różnej kolejności, ale jakoś nie potrafię złożyć tego w całość. A potem wszystko i tak znika w otchłaniach /dev/nulla, bo mam rozwaloną część mózgu odpowiedzialną za rozpoznawanie twarzy.

 

 

 

Takie detaliczne myślenie ma oczywiście mnóstwo plusów. Rzeczy tworzone przez tak myślące osoby są często rozbudowane i dopracowane. Ale mogą też przerażać, bo kiedy wymyślisz sobie nowy projekt, to jest on tak rozbudowany i szczegółowy, że aż strach go ruszyć. Tutaj pojawia się leniwy perfekcjonista, czyli jeden z przykładów prokrastynacji. Przyznam się niechętnie, że położyłam w ten sposób mnóstwo fajnych rzeczy.

Detaliczny perfekcjonista będzie się również grzebał z zadaniem znacznie dłużej, niż mogłoby się wydawać. Zajmie się tworzeniem funkcji, które wcale nie były potrzebne i będzie się doszukiwał błędów w nieskończoność. Może też w ogóle zrozumieć zadanie na opak.

Jednym z pierwszych zadań na kursie programowania jest napisanie kalkulatora. Jakimś cudem większość osób domyśla się, że chodzi o coś w tym stylu - takie konsolowe badziewie służące bardziej do ćwiczenia funkcji i pętli, niż do realnych obliczeń. Co zrobi zjeb? Zobaczy w głowie kalkulator zawierający mnóstwo przycisków i wykonujący rozmaite obliczenia. Wystraszy się, bo dopiero co nauczył się totalnych podstaw. No ale jak trzeba, to trzeba. Łzy lecą, mózg gotuje się od czytanych podręczników, mija mnóstwo czasu i w końcu okazuje się, że NIE O TO CHODZIŁO.

Czasem rzeczy oczywiste nie są oczywiste dla wszystkich.

 

 

 

Przypomniały mi się przygody tego typu, kiedy w zeszłym tygodniu miałam podobny problem. Pisałam sobie program zawierający fruwające gałki oczne w różnych kolorach. Kolory były wybierane losowo, bo stwierdziłam, że tak będzie fajnie. Było to coś w tym stylu, mam nadzieję, że zrozumiecie (postaram się opisać prosto).

 

generatorLosowychKolorków(magiczny parametr){

magiczna funkcja tworząca komponenty RGB na podstawie magicznego parametru, jutrzejszej pogody, poziomu syfu na klawiaturze i zjebania twórcy;

wynik=utworzonyKolorwRGB;
wyślij wynik z powrotem;

}

 

fruwająceGałkiOczne(){

generujKolejnąNowąGałkę();
generujMagicznyParametrWziętyZDupy();
GałkaOczna.kolorujGałkęNaTenKolor().generatorLosowychKolorków(magiczny parametr utworzony powyżej);

fruwajRadośnie();

}

 

No i nagle słyszę: Ej, one są losowe, a jeśli ktoś będzie chciał ustalić sobie kolor? No dobra, jak tam chcecie, ja mam na to wywalone. Tylko roboty się trochę narobiło, bo musiałam dorobić jakiś interfejs pozwalający na wybieranie kolorów i doprowadzić to do sensownej postaci. Siedzę sobie nad tym jakiś czas i nagle się dowiaduję, że wystarczyło wymienić powyższe na coś w tym stylu:

 

fruwająceGałkiOczne(czerwony){

generujKolejnąNowąGałkę();
GałkaOczna.kolorujGałkęNaTenKolor(czerwony);

fruwajRadośnie();

}



I komentarz do tego: No daj spokój, chodziło o kolor w parametrze i wywalenie tych losowych kolorów, tamtym się kto inny zajmie.

Skojarzyło mi się to z filmem Adam, kiedy główny bohater skonstruował lalki rozpoznające głos, chociaż wcale nie o to chodziło. Często mam takie sytuacje, że zrozumiem coś zupełnie inaczej.

 

 

 

Mały kotek miał pewien niepokojący zwyczaj: kradł dzieciom gałki oczne kiedy spały.

 

 

Jaki z tego wniosek? Czasem trzeba powiedzieć o co dokładnie chodzi, z określeniem stopnia skomplikowania. Większość ludzi się jakoś domyśla, ale autystycy mają w mózgu inny system operacyjny i wywnioskują coś zupełnie innego. Nieraz wychodzą z tego fajne rzeczy, ale często pojawia się chaos i niezrozumienie.

Jeśli wiecie, gdzie można zobaczyć jak tworzyć modele 3D krok po kroku, to chętnie się dokształcę. Kiedy mam utworzyć obiekt bardziej skomplikowany od kubka, to pojawiają się problemy. A ja nie lubię mieć problemów.

 

Dodatek

Poprzednia notka pobiła kolejne rekordy polubień, a udostępnień ma prawie tyle, co książka. Może Blender też was zainteresuje?

 

 

poniedziałek, 08 grudnia 2014

 

Poprzednia notka zebrała rekordowe ilości polubień i zepchnęła tym samym Autystycznych bohaterów z kosmosu na drugie miejsce. Dzięki! Teraz zróbcie rozgłos jak na Wykopie rok temu i w ogóle będzie świetnie.

Rok temu walczyliśmy ostro z rozpowszechnianym w TVNie stereotypem, jakoby ASD było chorobą metaboliczną, którą można sobie ot tak wyleczyć. Nagrodzona pani nie otrzymała Nobla, nie dokonała też przełomu w nauce, o fundacji także jakoś słuch zaginął, więc przeszło to wszystko do kategorii gówno prawdy. Ale co krwi nam to gówno napsuło, to nasze.

Na początku grudnia był tydzień autyzmu. Ruszyła też akcja zbierania jednego procenta. Świadomość ludzi także zwiększa się coraz bardziej. Mimo to wciąż spotykam się z głupimi stereotypami. Nie lubię opowiadania bzdur. Z jednego takiego wkurwu powstała nawet moja książeczka. A dzisiaj powstanie artykuł.

Ogólnie uważam wkurw za jedną z głównych twórczych sił napędowych... ale to już temat na inną rozmowę. Jedziemy ze stereotypami.

 

1. Wszyscy autyści są tacy sami.

Z tym się spotkał chyba każdy z ASD. A ja znam jedno dziecko z autyzmem i ono jest inne... Albo jeszcze lepiej: A ja znam jednego chłopaka z Aspergerem i on jest taki siaki, więc ty nie masz ZA...

Hmmmm... czy wszyscy, którzy są kobietami/mężczyznami/mieszkańcami miast/mieszkańcami wsi/starzy/młodzi/biedni/bogaci są tacy sami? Czy jeśli jeden brat jest wesoły a drugi ponury, to nie mogą być rodzeństwem?

Ludzie generalnie różnią się od siebie. Ci z autyzmem też. Każdy z nich jest inny, dokładnie tak samo jak neurotypowi. Owszem, mają cechy wspólne, ale oprócz tego także indywidualną osobowość i zwyczaje.

Blog nazywa się Koci Świat, więc opowiem o kotach. Mam trzy koty. Nie mam wątpliwości co do tego, że wszystkie są kotami. Ale dwa z nich lubią zabawy z wodą - yyyy, no jak to, przecież koty nie lubią wody. Jeden nie jest w ogóle zainteresowany chodzeniem po drzewach. Drugi lubi przebywać wśród ludzi, bo jest ciekawski, ale nie cierpi brania na ręce. Trzeci wcina z zapałem ziemniaki i kapustę. Każdy z nich ma inną osobowość i temperament. Jeden cię oleje, drugi będzie gadał jak najęty. Jeden przyjdzie z podwórka na zawołanie, drugi będzie podchodził pod same drzwi, czmychał i miał z tego ubaw. Jeden nie przejął się specjalnie sterylizacją, drugi dostał traumy i musiał brać leki na uspokojenie.

Kiedy idę do domu, gdzie są koty, wiem że będą one miały kocie cechy, ale nie będą takie same jak moje koty. Kiedy spotkacie kogoś z ASD, nie zakładajcie, że kolejna taka osoba będzie identyczna. Nie będzie. Jeśli spotkaliście jedną osobę z autyzmem, to spotkaliście JEDNĄ osobę z autyzmem.

Fajne grafiki o różnych ludziach możecie zobaczyć tutaj.

 

 

2. Każdy autystyk to sawant

Rain Man był dobrym filmem, ale rozpowszechnił trochę stereotypów. Ludziom zaczęło się wydawać, że autyści może są upośledzeni, ale mają jakieś genialne zdolności. Tymczasem ani jedno, ani drugie nie jest prawdą. Przypadki sawantów są bardzo medialne, więc się o nich mówi. Wśród osób z ASD zdarzają się geniusze, ale zdarzają się oni również wśród neurotypowych. Przeciętny autyk to człowiek jak każdy inny - lepszy w jednej dziedzinie, gorszy w drugiej, utalentowany w trzeciej... i tyle. Rzeczywistość jest nudna.

 

 

Spodobał mi się poniższy formularz. Można wystawić komuś mandat za łamanie stereotypów. Płatność w M&Msach. Wśród przewinień znajduje się np. okazywanie empatii, szukanie przyjaciół, komunikowanie się mimo rzekomej niezdolności, bycie inteligentnym, lubienie ludzi, podejmowanie aktywności seksualnej... i wiele, wiele innych. Jeśli wasz znajomy autyk dopuścił się któregoś z tych wykroczeń, ukarzcie go srogo.

 

 

 

3. Autyzm to upośledzenie umysłowe

Było o sawantach - genialnych w jakiejś dziedzinie, ale niezdających sobie z tego sprawy, bo upośledzonych. To upośledzenie umysłowe jest według mnie najpopularniejszym stereotypem, zwłaszcza jeśli mowa o klasycznym autyzmie. Niedawno widziałam gdzieś w internetach taką wypowiedź:

Mówienie "autyzm bez upośledzenia" to jak mówienie "rak bez nowotworu".

Skąd się wziął taki stereotyp? Główną przyczyną jest brak nawiązywania kontaktu - a jeśli ktoś nie mówi, to zapewne nie myśli. Jeśli do tego dziwnie się zachowuje, to na pewno jest upośledzony. Rozwój technologii pokazał, że nie jest to prawda - komputery dały głos wielu osobom uznanym za upośledzone. Pisałam o nich w poprzedniej notce.

Inną przyczyną jest brak zainteresowania testem IQ - jeśli ktoś go zignoruje lub przestanie rozwiązywać, to otrzyma niski wynik. Nie oznacza to jednak, że faktycznie jest głupi. Autyści bywają specyficzni i mogą uznać test za bezsensowne zawracanie dupy. Nie jest też łatwo rozwiązać test, jeśli nie ma się pełnej kontroli nad własnym ciałem. Najpierw trzeba wypracować stabilny sposób komunikacji, potem ewentualnie zajmować się testami. A do tego przydają się rozmaite terapie.

Kiedyś natomiast nie było takiego fajnego dostępu do terapii. Nie było w ogóle zbyt wielu programów terapeutycznych, a jeśli były, to tylko dla upośledzonych umysłowo. No to rodzice wyrabiali zaświadczenia o upośledzeniu, żeby dziecko mogło np. uczyć się mówić czy komunikować. 

Zdarzało się też wpisywanie autyzmu ludziom upośledzonym umysłowo, którzy wcale nie byli autystyczni. No ale wystarczyło, że byli dziwni i do tego mało kumaci - piszemy autyzm.

 

4. Ludzie z zespołem Aspergera są genialni

Zazwyczaj genialni hakerzy, no nie? Jak już pisałam, rzeczywistość jest nudna. Ludzie ze spektrum mogą być genialni lub upośledzeni, ale zazwyczaj są po prostu przeciętni. Nie muszą się też wcale znać na komputerach. Mogą mieć fioła na punkcie historii albo technik makijażu. Co kto lubi.

 

5. Ludzie z autyzmem żyją w wymyślonym świecie

Autor poniższego obrazka chyba pomylił autyzm ze schizofrenią. W tym drugim przypadku ludzie rzeczywiście żyją w świecie swoich własnych urojeń. Autyści natomiast żyją w standardowym, tyle że odbierają go nieco inaczej. Nie jest to jednak świat kolorowych motyli. Jest tam dużo elementów zaskoczenia, niezrozumienia, mdłości od przeciążenia zmysłów. Bywa przerażająco i depresyjnie. Bywa fascynująco i łapie się zawiechy z powodu wzorów na ścianie. Często człowiek czuje się jak kosmita, bo nie rozumie ludzi wokół i ma inne wymagania środowiskowe. Jednak nawet jeśli pochodzi z innej planety, to żyje na Ziemi, w rzeczywistym świecie.

 

 

 

6. Autyzm to choroba

A kiedy patrzę na niektóre kampanie 1%, to mam wrażenie, że do tego śmiertelna i dziecku pomoże już właściwie tylko opieka paliatywna. Rodzice potrafią niezłą panikę siać.

Autyzm jest taką samą chorobą jak leworęczność czy homoseksualizm*. Albo jak używanie Linuksa. Owszem, jest nietypowo. Czasem trzeba się trochę pomęczyć, żeby zgrać się z resztą. Ale nikt tu nie choruje, nie cierpi i nie zostanie wyleczony. Trzeba nauczyć się żyć ze swoją odmiennością.

 

*Nie mam tu na myśli poddawania kogokolwiek szkodliwym pseudoterapiom, mającym zmienić człowieka w kogoś zupełnie innego. Wszystkie trzy grupy łączy jedna rzecz - są nietypowe. Nieraz bywa trudno, ale trzeba zaakceptować swoją odmienność i wypracować jakieś strategie pomagające w życiu.

 

7. Ludzie z ASD nie mają empatii

Mają, tylko nie jest ona tak rozbudowana jak u neurotypowych. Ludzie autystyczni podchodzą do rzeczywistości bardziej racjonalnie, do tego słabiej identyfikują uczucia. Nie wiedzą też jak należy się zachować w danej sytuacji. A poza tym czy ta entecka empatia to faktycznie empatia? Wkleję tu cytat z pewnej osoby:

Co ciekawe osoby NT czasami wypowiadają zdania o swoim głębokim współczuciu, ale tak naprawdę gdy rozłożysz zdanie na czynniki pierwsze, okazuje się, że współczują głównie samym sobie, np. "Boże, gdy zobaczyłem tę ranę, zrobiło mi się niedobrze, aż prawie zasłabłem" (=wyrażam swoją krzywdę, a nie krzywdę osoby, którą widziałem). NT-y nazywają to właśnie empatią (choć to chyba raczej "autoempatia"). Czasem słyszę rozmowy NT-ów w poczekalni, brzmi to mniej więcej tak: "- Ja mam kamicę nerkową". "- O, to smutne, ja mam polipy w nosie"). I tak NT-y sobie gadają o sobie, z wielkim przekonaniem, że ktoś okazał się dla nich empatyczny. Dla mnie empatia realizuje się bardziej w działaniu, a nie w słowach.

A teraz zacytuję rozmowę, która mi się kiedyś przydarzyła:
Ktoś: Ale mnie łeb boli, kości łamią, gardło piecze, zaraz padnę...
Ja: To weź gripex i do łóżka.
Ktoś: Matko jedyna, jak mi licho!
Ja: Wziąłeś już ten gripex? Nie? To weź, idź do łóżka i nie zrzędź!
Ktoś: (foch)

No super. Z pewnością gadki w stylu och, to straszne, tak bardzo cierpisz by pomogły. A może a ja mam ból zęba, a ten pan w internecie ból dupy byłoby lepsze?

Dobra, empatia u nas czasem siada. Jednak nie na tyle, żeby zostać bezdusznym, zimnym draniem i seryjnym mordercą. Autycy częściej padają ofiarą dręczycieli, niż sami nimi są. Nie należy jednak przesadzać, bo zemsta bywa straszna. Ludzie z ASD też mają uczucia i to bardzo silne.

 

 

 

8. Nie wyglądasz na osobę z autyzmem

Nie ma konkretnego, autystycznego wyglądu. To nie zespół Downa, żeby można było go wypatrzeć na zdjęciu. Ludzie z autyzmem wyglądają tak, jak wszyscy inni. No chyba, że trafi im się rodzinka kupująca ciuchy nieodpowiednie do wieku. Nieraz oglądałam różne grupowe foty i odróżniałam autyków od specjalistów nie po jakichś cechach anatomicznych, ale po ubraniach. Autycy częściej byli ubrani jak emeryci lub małe dzieci. Odzież specjalistów odpowiadała współczesnej modzie oraz wiekowi noszącego.

Jednak kiedy ubierzemy autyka normalnie, to będzie wyglądał jak zwykły człowiek. Będzie się najwyżej wyróżniać zachowaniem. Jeśli natomiast zachowanie niezbyt odpowiada wyobrażeniom, patrz punkt 1. Ludzie są różni.

Powtarzamy po raz kolejny: RZECZYWISTOŚĆ JEST NUDNA!

 

 

 

A na koniec grafika pokazująca bycie autystycznym aktywistą. Czuję się ostatnio aktywistką i ta grafika odpowiada moim uczuciom w tym temacie. Zwłaszcza trzeci obrazek: Nie mogę uwierzyć, że wciąż musimy protestować przeciwko tym bzdurom.

No ale jak mówi piąty obrazek: Będzie lepiej.

 

Tagi