Mam autyzm i nie zbieram pieniędzy na konto. Za to piszę, co mi się podoba.
Blog > Komentarze do wpisu

PRACA I PODRÓŻE

 

Tydzień temu szykowałam się do pierwszego dnia w nowej pracy. Praca jest nie byle jaka, bo w końcu taka prawdziwa, długoterminowa, na umowę o pracę. Do tej pory trafiały mi się same śmieciówki, staże, praktyki i podobne badziewia. No i oczywiście wszechobecne próby wyrolowania naiwnych na dynamiczne pitupitu.

Tydzień temu się bałam. Pracę mam właściwie dzięki poprzedniemu artykułowi, który trafił później do Wyborczej, Interii i Focha. Na Wykopie też był. Jedna z firm, która wcześniej mnie odrzuciła, nagle znalazła dla mnie stanowisko. Było to megaśmieszne, zwłaszcza że na kolejnej rozmowie zapytano mnie, czy dalej prowadzę bloga. Owszem, prowadzę i nawet jadę na kolejną konfę.

Tak oto mam szefostwo, które czyta Koci Świat ASD. Pozdrawiam serdecznie! :P

Strach był duży. No bo mogę sobie robić aferę w internetach, ale jak będzie na żywo? Pojawiło się to uczucie, że jestem właściwie testowym egzemplarzem autyka. Jeśli zrobię coś głupiego, to opinia o mnie przejdzie na całą społeczność. Jeśli wyjdę na debila, to w świat pójdzie opinia, że autycy to debile. Nie ja jako jednostka, tylko wszyscy. Noooo, kiedyś wzięliśmy dziewczynę z Aspergerem, ale była taka i owaka, oni się do niczego nie nadają, to są chorzy ludzie...

A z drugiej strony, to jeśli okażę się taka sama lub lepsza od ludzi na tym samym stanowisku, to w świat pójdzie opinia, że autyk to człowiek jak każdy inny, nadaje się do pracy i nie robi wiochy.

 

 

 

Ruiny dworku w Starej Hańczy.

 

 

Szefowie też się bali. W ciągu minionego tygodnia przychodzili kilka razy dziennie do pokoju, w którym siedzę i pytali czy wszystko u nas w porządku. Chyba myśleli, że będę się bujać, walić głową w ścianę albo rzucać gównem w facetów siedzących obok. A tu nic z tego. Chyba zrujnowałam wyobrażenia tego, jak zachowuje się osoba ze spektrum autyzmu.

Siedzę sobie spokojnie jak kwiat lotosu na tafli jeziora. Albo jak łabędź na tafli jeziora Wigry.

Wszystkie dzisiejsze foty są mojego autorstwa tak w ogóle. Zrobiłam je w czasie wyprawy do Suwałk i wycieczek z Markiem. Jeśli ktoś z mojej firmy chce obejrzeć inne, to zapraszam do obejrzenia kalendarza.

 

 

 

Jezioro Wigry.

 

 

Największym problemem w nowej pracy jest rozpoznawanie ludzi. Do tej pory umiem jako tako zidentyfikować cztery osoby, z czego dwie siedzą ze mną w pokoju na stałe, natomiast dwie pozostałe dość często przychodzą. Reszta wciąż zapisuje się w /dev/nullu, łącznie z szefami, zastępcami i resztą ekipy, którą wypadałoby rozpoznawać.

Nie mam pojęcia z kim rozmawiałam na rozmowach kwalifikacyjnych. Imiona i nazwiska pamiętam, natomiast nie same osoby. Mogłam je mijać setki razy, ale nie rozpoznać. Nie robię tego specjalnie. Nie ma sensu się obrażać, lepiej przypomnieć kim się jest - nawet kilka razy dziennie.

 

 

 

Jezioro Hańcza.

 

 

 

Drugim moim problemem jest to, że matka każe mi się ładnie ubierać. Nie wiem, dlaczego programistka ma chodzić odstawiona jak szczur na otwarcie kanału elegancka starsza pani. Do tej pory przychodziłam ubrana zwyczajnie, ale codziennie słyszę narzekania w domu, że fuuuu i źle. Moi koledzy z pokoju mogą nosić dżinsy i koszulki z napisem DENATURAT. Ja mam się stroić jakbym szła na randkę albo spotkanie z klientem. Powtarzam matce, że nie jestem wdrożeniowcem ani przedstawicielem handlowym, ale nie dociera.

Według mnie, strój programisty powinien spełniać trzy kryteria:

  • czystość,
  • brak golizny,
  • brak wulgarnych/obraźliwych napisów.

Reszta to kwestia gustu. Ładne ubrania są trudne do zniesienia, bo są niewygodne i trzeba o nich cały czas pamiętać.

 

 

 

Jezioro Wigry.

 

 

To są póki co moje jedyne problemy związane z pracą. Chyba - bo mogłam coś odwalić i o tym nie wiedzieć.

Jeśli chodzi o pracę jako taką, to na razie robię niewiele zadań i są one bardzo proste. Do tego robię je pod nadzorem. Powody mogą być dwa: albo mam się bardzo powoli przyuczać, albo uważają mnie tam za dziecko specjalnej troski. Mam nadzieję, że ten pierwszy powód jest prawdziwy. Firma od wielu lat tworzy dość kobylasty program, w którym można się pogubić nawet jako użytkownik. Lepiej dać nowemu pracownikowi jakieś proste zadania, żeby powoli zapoznawał się z całością.

Albo nowy pracownik to autystyczny debil, który lepiej niech udaje, że pracuje. To też możliwe, bo pani z kadr kilka razy się pytała czy mam orzeczenie. Za 02P/12C są w końcu ładne dotacje.

A ja orzeczenia nie mam, bo uważam się za osobę w pełni sprawną fizycznie i umysłowo.

Kiedy byłam w Suwałkach, nagrałam z Markiem filmik o zatrudnianiu osób z ZA. Film powstał na zamówienie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, ale przemawiamy z pokoju Marka w Suwałkach. W Lublinie jeszcze nie byłam.

 

 

 

 

 

 

Marek i ja byliśmy prelegentami na konferencji organizowanej przez Niepubliczną Terapeutyczną Szkołę Podstawową Bajka w Suwałkach. Marek opowiadał o swoim dorastaniu, a jego mama o wychowywaniu dziecka z ZA. Ja natomiast opowiedziałam o stimach i fiksacjach - o tym, jak je przeżywam i co one dla mnie znaczą. Potem był panel dyskusyjny, w którym uczestniczył także Piotrek (znany czytelnikom tego bloga jako Sysadmin). Miałam nadzieję, że opowie coś więcej ze swojej perspektywy, jednak jego tematyka autyzmu niewiele obchodzi. Gdyby ktoś zadał mu pytanie dotyczące systemów, sieci lub serwerów, to pewnie do dzisiaj by nie skończył. Ale nikt takiego pytania nie zadał.

Najciekawsze pytanie, z jakim się spotkałam na konfie w Suwałkach, to jak nauczyć kota korzystać z drapaka? Nie padło ono na sali, ale na korytarzu, bo tam też ludzie mnie zaczepiali. Otóż ja zrobiłam to tak, że pokazałam kotom jak się drapie w drapak. Na zachętę powiesiłam jeszcze parę kolorowych sznureczków. Wiem też, że niektórzy używają do tego celu kocimiętki.

Marek pokazał mi dużo pięknych miejsc w Suwałkach i okolicach. Nie udało się zobaczyć wszystkiego, bo nie było na to czasu, ale mam nadzieję, że jeszcze tam kiedyś będę. Może do tego czasu kupię sobie lepszy aparat - w końcu mam już stałą pracę. Na razie fotografuję sprzętem za stówę z Lidla, bo najważniejsze jest oko. Jednak tanim aparatem nie sfotografuję małych obiektów lub czegokolwiek w słabym oświetleniu.

 

 

Obejrzyjmy zdjęcia!

 

 

 

Jezioro Wigry i klasztor.

 

 

 Rzeka koło Wigier.

 

 

Rzeka koło Wigier.

 

 

 

Żaby w jeziorze Wigry.

 

 

 Jezioro Wigry.

 

 

Ogólnie w okolicach Suwałk jest tak, że jeśli traficie na jakieś jezioro, to będą to prawdopodobnie Wigry.

 

 

 

Rzeźba w klasztorze.

 

 

Klasztor nad Wigrami.

 

 

Ładne widoki #1 - pole.

 

 

Ładne widoki #2 - wieża widokowa.

 

 

Ładne widoki #3 - widok z wieży.

 

 

 Ładne widoki #4 - widok z wieży.

 

 

Może się wydawać, że Suwalszczyzna jest płaska. Nic bardziej mylnego! Teren jest bardzo pagórkowaty. Drogi są kręte i robi się na nich niedobrze podczas jazdy.

 

 

 

Ładne widoki #5 - jezioro Hańcza.

 

 

Ładne widoki #6 - mosty w Stańczykach.

 

 

 

Ładne widoki #7 - mosty w Stańczykach.

 

 

Tężnie w Gołdapi.

 

 

No i oczywiście...

Cmentarze

 

 

 

Cmentarz Siedmiu Wyznań w Suwałkach.

 

 

 

Cmentarz Siedmiu Wyznań w Suwałkach.

 

 

 

Cmentarz Radziecki w Suwałkach.

 

 

 

Cmentarz żydowski w Jeleniewie.

 

 

 

Cmentarz ewangelicki/wojenny w Dubeninkach.

 

 

 

Cmentarz ewangelicki/wojenny w Dubeninkach.

 

 

 

Cmentarz żydowski na skarpie nad jeziorem Sumowo.

 


poniedziałek, 25 kwietnia 2016, katja.asd

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2016/04/25 00:23:58
Gratulacje!
Odnośnie tych łachów: jako weteranka prac biurowych stwierdzam, iż ŁADNIE to musi wyglądać tylko recepcjonistka. (musi = przełożeni krzywią twarz, jeśli tego zaniecha.) Reszta może wyglądać jak chce, byleby czysta i pozapinana była. Ta reszta. Zatem nie przejmuj się maminymi preferencjami. :)
-
Gość: Agata, *.dynamic.chello.pl
2016/04/25 00:38:14
Widzisz, a propos stroju. Moja mama kiedyś postanowiła zrobić ze mnie dorosłą kobietę. Było to słuszne, bo miałam już skończone 25 lat, a wciąż ubierałam się w glany i bojówki. Dzięki jej kampanii i temu, że jednak faktycznie trochę wydoroślałam, zaczęłam chodzić w butach na obcasie. Cała reszta garderoby też z oczywistych względów musiała ulec zmianie i  co ciekawe  bardzo mi się to spodobało! Teraz chodzę w butach na obcasie przez 90% czasu, mama powinna być więc zadowolona, ale wiesz co? Ostatnio była wręcz oburzona, jak jej pokazałam moje, coraz piękniej wyłaniające się, halluksy :D. NO JAK TO, DZIECKO (mówi do mnie dziecko, mimo że obecnie mam lat 31), jak to możliwe, że je masz??? Co zrobiłaś ze stopami, że się tak zaniedbały? Będziesz miała problemy, to zacznie cię boleć! i tak dalej, i tak dalej... Mamo, co zrobiłam? NOSIŁAM BUTY NA OBCASIE! :))))
-
2016/04/25 00:49:56
Na szczęście mama sama nie umie chodzić na obcasach a ja mam 180 cm wzrostu :D
-
Gość: MW, *.pansa.pl
2016/04/25 06:00:29
Nie przejmuj się ciuchami, z doświadczenia wiem, że specialistom wolno więcej - jeśli w firmie nie ma twardego dress code'u, to dżinsy i tshirt są absolutnie normalne, a u nas w robocie można przyjść na nockę w powyciąganym dresie i nikt człowiekowi złego słowa nie powie.
-
2016/04/25 07:15:18
No ze mnie na razie żaden specjalista :D
-
2016/04/25 07:22:15
Gratulacje.

Chyba sama nie wierzysz, że jednak różnisz się od NT? Aspi mają przypisane stereotypowo pewne cechy i jest w tym więcej prawdy, niż w tym, że rudzi są wredni a blondynki głupie.

Co do stroju, to przecież programistę poznać po luzackim stroju. Pewnie komuś się spodobałaś i wkręca Cię ;)

Masz, w przeciwieństwie do większości ludzi z ASD potężną broń. Obawy pracodawców wynikają z niezrozumienia zachowań. Na dobrą sprawę faktycznie większość ludzi przykłada miarkę jak do zwykłego człowieka i w wielu miejscach z niej wystajesz. Nie pasujesz. Więc boją się nieznanego. Chyba tylko sami aspi/auticy, ich rodzice i terapeuci rozumieją, co wystaje, dlaczego i jak to niegroźne dla otoczenia.

Ty, dzięki dużej popularności i poczytnemu blogowi możesz w prosty i niewymuszony sposób wytłumaczyć. Pozwolić zrozumieć. I, jak widać, świetnie z niego korzystasz. Pewnie już niektórzy współpracownicy zauważyli, że ich nie poznajesz. Jak przeczytają, będą wiedzieli dlaczego (mogli podejrzewać, że czymś podpadli i robisz to złośliwie). A w pokoju zrobią zakłady, których poznajesz ;P

Powodzenia.
-
2016/04/25 08:32:22
Tu pracuje ponad setka osób, wątpię by wszyscy czytali bloga. Raczej tylko kierownictwo. Przecież nie rozgłasza się takich rzeczy zbiorowym mailem albo czymś w tym stylu.
Możliwe, że chłopakom w moim pokoju powiedziano, że przyjdzie taka specyficzna osoba. A może nie.
-
2016/04/25 08:58:38
Nie doceniasz potęgi poczty pantoflowej, wychodzenia na papieroska i całego nieoficjalnego obiegu informacji w firmie.

Skoro potencjalni pracodawcy się dowiadywali, to współpracownicy tym bardziej. Przyjmij za pewnik, że czytają. Przynajmniej Cię to nie zaskoczy.

Dobrze wiesz, jak lawinowo rośnie liczba zdiagnozowanych. Coraz więcej ludzi ma w rodzinie czy wśród znajomych dziecko z ASD. Więc nie zdziwiłby się, jakby byli bardzo zaciekawieni, co z takiego dziecka może wyrosnąć.

Studiowałaś i chodziłaś do szkoły to byłaś "skazana" na bycie w jakiejś grupie. Teraz możesz świadomie ustalić te relacje w nowej grupie. Jak Cię postrzegają.
Spodziewam się, że profesjonalizm zawodowy i efekty pracy będą dla Ciebie dużo mniejszym wyzwaniem, niż stosunki ze współpracownikami. Nie lekceważ tego ostatniego nawet, jak chcesz tylko robić swoje.

BTW. Te komentarze to też niezła opcja na feedback. W sumie to nie wiesz, kto pisze... Może ja to szef, może brat szefa, a może zupełnie obcy internauta.
-
Gość: tutli, *.centertel.pl
2016/04/25 09:51:13
Ja o trudności zadań, u mnie to wyglądało tak, że przez pierwszy miesiąc wykonywałam robotę z ktora srednio rozwinięty 5 latek dal by rade:) (kolorowałam drzewka na schematach) a mam 2 dyplomy magistra i nie mam autyzmu ani nie prowadzę bloga, mój facet przez pierwsze kilka miechów robił za testera i czlowieka od dokumentacji... No takie życie, że nowemu sie nie dowierza albo zwyczajnie sie sprawdza cierpliwość i determinacje zanim dadzą cos konkretnego do roboty, czasem można sie zgłosić do jakiegoś zadania na ogólnym redmine, trzymaj się.
-
Gość: MW, *.dynamic.gprs.plus.pl
2016/04/25 11:29:37
Specjalista w sensie że nie HR czy administracja. Ale i tak zawsze najlepiej dopasować się do współpracowników.

Swoją drogą do nierozpoznawania twarzy też idzie ludzi przyzwyczaić - ze mnie się na początku śmiali, a potem nie poznałam Komorowskiego w tv i chyba im ręce opadły... :D W każdym razie ja zawsze ostrzegam jak spotykam kogoś nowego, że jeśli się nie przywitam na ulicy to nie dlatego że się wywyższam, tylko zwyczajnie nie zapamiętuję twarzy. Z ostrzeżonych jeszcze się nikt nie obraził, a wcześniej się zdarzało.
-
Gość: Milena, *.nowydwormazowiecki.vectranet.pl
2016/04/25 21:11:58
Katja, jako mama Aspika - dziękuję Ci za tego bloga. Przeczytałam - już dawno - od dechy do dechy. Bardzo mi pomaga zrozumieć mojego syna.
I jestem przekonana, że dzięki takim osobom jak Ty - jak mój syn kiedyś będzie wchodził w dorosłe życie, będzie mu łatwiej się w tym świecie odnaleźć. Dzięki wielkie za to co robisz!
-
2016/04/25 22:48:03
Suwalszczyzna jest piękna i mogę wymienić więcej jezior :)
-
2016/04/26 08:21:18
Gratuluję!!! Jesteś mega skuteczna. Dostać pracę dzięki napisaniu listu do gazety to jest naprawdę coś.
Dwie porady, z mojego doświadczenia i doświadczenia znajomych: 1) Raczej nie opisuj na blogu stosunków w pracy, nawet (zwłaszcza?) ironicznie, humorystycznie, bo nigdy nie wiadomo, kto to przeczyta i jak to zrozumie. 2) Lepiej nie opisywać randomowym ludziom (zwłaszcza w pracy) swoich problemów z rodzicami, które mogą świadczyć o tym, że rodzice traktują cię jak małe dziecko. Jakoś tak jest, że ludzie odbierają takie historie w ten sposób, że to twoja wina, iż pozwalasz rodzicom na to oraz że w ogóle się tym przejmujesz. Człowiek w wieku dwudziestu paru lat nie uważa w ogóle za żaden problem, że np. mama chce od niego jakiegoś sposobu ubierania. Po prostu to ignoruje jako dziwaczenie starca. Ludzie czują się nieswojo, gdy słyszą, że dorosła osoba przejmuje się opinią rodziców w sprawach tak błahych, jak strój. Czują wtedy, że mają do czynienia z osobą niepoważną. Dlatego w pracy lepiej unikać stworzenia sobie takiego wizerunku.
-
2016/04/26 12:32:07
To nie tyle problemy z rodzicami, ale jedyne problemy, jakie pojawiły się w związku z pracą. Nie sprawia mi problemu praca jako taka, ale rozpoznawanie ludzi i narzekanie na ciuchy.
Jeśli chodzi o traktowanie jak małe dziecko, to i tak jest dobrze. Ja wysłuchuję tylko narzekania na ubiór, natomiast wielu rodziców prowadziłoby swoje dzieci za rączkę do pracy i pozostawało w stałym kontakcie z kierownictwem.
-
Gość: Renata Mama 17-latki z ASD, *.sownet.pl
2016/04/26 21:14:09
Katja, gratulacje i oby dobrze Ci się w tej pracy wiodło! :)
-
Gość: , *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net
2016/04/27 01:58:49
Katja, bardzo sie ciesze, gratuluje ! Jestes swietna we wszyskim, pamietaj o tym ! Nie wiem jak to wyglada u Ciebie ,zdaje sie ze dzielisz pokoj z kims tam, w pracy , no ok. Tu gdzie ja zyje teraz czesto wyglada to tak ze kazdy ma swoje boxy I prawde mowiac jest oddzielony od reszty sciankami - he, he - I zajmuje sie swoja robota - ludziom ze spectrum latwiej . Tak sie ciesze - glow a do gory , trzymam kciuki !!! Mama kosmity.


-
2016/04/27 14:34:28
Rozbawiłaś mnie tym wpisem, jak zwykle dobry tekst i oczywiście foty (nieważne że sprzęt z Lidla, oko się liczy) i dusza. Jezioro podobne do mojego tak samo jak okolica, dziwne. Pozdrawiam i miłej pracy.
-
Gość: Przyczajony, *.warszawa.vectranet.pl
2016/04/28 18:41:28
Super, gratuluję! Cieszę się bardzo!
-
Gość: Bonnie, *.dynamic.chello.pl
2016/04/30 18:40:56
Tipy od starszego ASa do młodszego:
1) Czy coś odwaliłam - opisywanie szefostwa/współpracowników w barwnych słowach na blogu jest ryzykowne, zawsze ktoś może to wziąć osobiście. Na razie sądzę, że biorą poprawkę, że taki styl. Ale na przyszłość dobrze jest uważać. Sama tak kiedyś się zaplątałam.
2) Ubranie - na początek możesz spełnić wymogi rodzicielki i się odstawiać, później standardy stopniowo spadną. Cierpliwości.
3) Twarze - niezastąpiona pomoc - poszukać zdjęcia firmowego lub ze spotkania firmowego, zachować je sobie gdzieś na pulpicie i regularnie porównywać, jak się kogoś spotka. Próbować zapamiętywać nie strój albo fryzurę, bo to się zmienia, tylko konkretne detale z twarzy, kształt nosa/rozstaw oczu/pieprzyki. Dobry jest sposób poruszania się i manieryzmy. Zaabsorbujesz, tylko to potrwa, zwłaszcza, jeśli w pracy jest k10 blondynek w okularach, jak u nas. Można je równie dobrze wykuć, jak wszystko inne.
4) Traktowanie jak "półinteligenta" - każdego nowego pracownika tak się traktuje i prowadzi się za rękę, to normalne. Ty w środku siebie wiesz, co umiesz, ale szefostwo nie ma o tym pojęcia, bo CV i proces rekrutacji daje tylko przybliżone informacje. Poza tym równie ważne jest danie pracownikowi czasu na ogarnięcie się z firmą jako taką. Jesteś cały czas testowana. Tak, to stresujące. Tak, da się przeżyć.
5) Defaultowa etykieta: bardzo pomocna w pracy. Wszystkie te dzień dobry, przepraszam, czy mogłabym. Niby niepotrzebne, ale razem stanowią bardzo dobry smar w relacjach międzyludzkich. Zwłaszcza, jeśli się nie pamięta twarzy :P
-
Gość: Bonnie, *.dynamic.chello.pl
2016/04/30 18:45:19
A jeszcze, tak a propos twarzy: kiedyś, po dwóch latach pracy, zapamiętawszy już wszystkich współpracowników, spotkałam techniczkę na mieście. Poza kontekstem pracy. W innym ubraniu.
I oczywiście nie poznałam XD
-
Gość: Informatyk ASPI, *.dynamic.chello.pl
2016/05/03 20:58:41
A więc z moich uwag:
1. Też mam spory problem z zapamiętywaniem twarzy - pozostaje łapanie "sygnatury" ruchu". Mam sporo osób które mogę rozpoznać dopiero jak się ruszą :).
Sporo ludzi nie rozpoznaje nawet po kilku latach sporadycznych spotkań, cześć jest rozpoznawana "probalistycznie". Ludzie po pewnym czasie przyzwyczajają się, ja za n-tym podejściem zwykle jednak daną twarz zapamiętuję.
2. Nowym zwykle daje się mało ambitne rzeczy bo mogą coś spieprzyć.
Ja akurat startowałem ambitnie instalując system który widziałem pierwszy raz w życiu na pierwszym w życiu serwerze a potem Oracle o którym tylko wiedziałem że istnieje. Poprostu nikt inny na miejscu i tak nie umiał. Dostałem dwa tygodnie i wolną rękę oraz instrukcję "centrali" (jakieś 100 stron). 3 dni potem miałem swoją działająca instrukcję na jakieś 3 strony :)
Ale ja tak dość często zaczynałem, także staże. Poprostu jestem bardzo uparty i zwykle jako nowy dostawałem takie zadania z gatunku - nikt nie wie jak to działa, nowy sprawia wrażenie że coś jednak kojarzy, niech powalczy, zobaczymy co się stanie.
Ale normalnie nowy dostaje pierdółki i patrzy się jak sobie radzi. Z czasem jeśli będzie widać że masz zacięcie to dostaniesz bardziej wykręcone zadania.
3. Specjalistom, szczególnie tym dobrym pracodawcy i klienci wybaczają zwykle całkiem sporo. "Informatycy" są zwykle dość dziwni. Sporo klientów na początku patrzyła na mnie trochę jak na ufoludka (ten człowiek jest dziwny), u kilku byłem mniej lub więcej "persona non grata". Jednak po rozwiązaniu kilku problemów i pobyciu trochę ze mną zwykle atmosfera się zmienia (pewnie na zasadzie, dobry fachowiec, choć roztargniony i nieco dziwny).
Tak więc nie staraj się na siłę być "normalna". Skup się na swojej pracy, choć oczywiście kontakty międzyludzkie na podstawowym poziomie trenuj i pilnuj.
-
Gość: Bonnie, *.dynamic.chello.pl
2016/05/04 08:05:46
O rety, może ja też powinnam zostać informatykiem. Mój zawód jest bardziej "społeczny" i socjalizacja była bardzo trudna, długa i bolesna.
-
2016/05/04 14:26:56
Katja, ogromnie gratuluję pracy, cieszę się! Oby Ci się tam jak najlepiej układało!
1. Piękne zdjęcia, przepiękne!
2. Bardzo wartościowy materiał filmowy. Tego właśnie potrzeba - by ludzie sami opowiadali o sobie a nie, by ktoś mówił to za nich.
3. Ubiór w pracy - dla każdego przede wszystkim czysty i schludny, czyli nie porwany. Nie odsłaniający nagości. Jeśli się spełnia te warunki, to poza nielicznymi wyjątkami - nie ma on dużego znaczenia. Te wyjątki to np. recepcjonistki (wszak to one są na pierwszej inni i reprezentują firmę, dlatego firma zazwyczaj wymaga, by były ubrane w zgodny z wizerunkiem firmy sposób), sprzedawcy bezpośredni w sklepach (zauważ, że jest wiele sklepów, w których sprzedawcy CELOWO ubrani są bardzo luźno, jak nastolatki! - polityka sklepu, by trafiać w gusta odpowiedniej grupy wiekowej klienta), politycy (spotkania oficjalne), lekarze (wiadomo), itp.. Szef na konferencję zapewne też ubierze się inaczej, niż w zwykły dzień, kiedy nie ma żadnych omówionych spotkań. Ciekawa jestem, w jakich konkretnie ubraniach Mama chce Cię widzieć? W sukienkach? Możesz spróbować, może polubisz, ale jeśli sukienki to nie Twój styl, to podziękuj jej i nie daj się zapakować w coś, czego nie czujesz. Ja np. nie lubię spodni, i nie noszę ich poza najsroższymi mrozami. To naturalne, że każdy ma swój styl i rzeczy, które lubi oraz takie, których nie nosi zbyt chętnie.
4. Katju, jak bym bardzo chętnie z Tobą pracowała. Nie jako pracodawca, bo tym nie jestem, lecz jako współpracownik. Mogłabyś z mojej strony liczyć na życzliwość, koleżeństwo oraz pomoc - jeśli byś jej potrzebowała i tam, gdzie byś jej potrzebowała. Wierzę, że w Twojej pracy też się znajdzie przynajmniej kilka podobnie nastawionych osób. To naturalne, że wśród ludzi są osoby życzliwe oraz osoby generalnie nieżyczliwe (wobec wszystkich/większości) oraz uprzedzone (wobec różnych aspektów, nie koniecznie konkretnie wobec osób z ASD). Takie osoby się spotyka w życiu i dla nikogo takie kontakty nie są miłe. Bierz pod uwagę, że tego typu osoba (bo mówiłaś o osobach, które śmieją się i komentują po kątach) nie koniecznie śmieje się z Ciebie PONIEWAŻ masz ASD. Taka osoba najprawdopodobniej obmawia KAŻDEGO (za plecami, tylko każdego w towarzystwie innych słuchaczy), i u większości osób widzi coś, co można wyszydzić. Często wynika to z poczucia braku bezpieczeństwa i własnej wartości - taka osoba, często nieświadomie, chce znaleźć uznanie w oczach towarzystwa poprzez dostarczanie świeżych ploteczek, nie odróżniając, że śmiech WRAZ z ludźmi jest rzeczą dobrą, ale naśmiewanie się Z ludzi jest rzeczą niedobrą.
I wiesz, tak szczerze - nie przejmuj się, naprawdę. KAŻDY z nas na każdym kroku poddawany jest krytycznym spojrzeniom i ocenie. Gdyby się przejmować, co każda z osób o nas myśli, człowiek by naprawdę musiał oszaleć i nie wychodzić z domu. :))
-
Gość: quidditch, *.adsl.inetia.pl
2016/05/17 23:08:24
Przepraszam za ten komentarz, niezbyt związany z treścią wpisu, ale mam pytanie, które nie wiem komu mam zadać.
Z pojęciem aspergera, zetknęłam się jakiś rok temu i jego objawy pasowały do mojego charakteru. Jednak nie wszystkie, przez co stwierdziłam, że to niemożliwe żebym taką "chorobę" (nie wiem czy można nazwać to chorobą bo jak dla mnke to po prostu inne spojrzenie na świat) miała. Pomyślałam, że po prostu jestem nieśmiała i mam duszę artysty, ot czemu czuję się taka inna. Co mnie zmusiło do ponownej refleksji nad tym był fakt, że nie umiem patrzeć ludziom w oczy. Nie rozumiałam skąd wziął się taki zwyczaj, po co mam gapić się w czasie rozmowy w jedno miejsce... Właściwie problem w tym, że nadal nie rozumiem... Zawsze byłam skryta, żyłam własnym życiem. Nie rozumiałam idei zwierzania się innym, bo po co to?
Ponad wszystko chciałam mieć przy sobie innych, nie odstawać od grupy, ale ciężko było mi odezwać się przy większej ilosci osob, gubiłam wątek, nie wiedziałam co powiedzieć, każde zdanie musiało być prze ze mnie przemyślane zanim je wypowieziałam, kiedys nawet ciezka bylo mi zlamac jakies prawo, uczyłam się szablonow co trzeba powiedziec i nigdy nie umiałam byc spontaniczna w grupie.
Czy to możliwe, że wcale nie chodzi o to, że jestem nieśmiała i mam inny charakter od większosci, ale naprawdę mam aspergera?

ps. nie bardzo chce isc do psychologa. chciałabym się dowiedziec, bo to mogloby mi pomoc zrozumiec czemu zawsze czulam sie taka inna, ale wcale mi na tym tak nie zalezy. Nawet jesli go mam, nie chce brac go jako cos uciążliwego, ale coś co czyni mnie wyjątkowym i coś dla czego warto trochę wycierpieć.
-
2016/05/18 01:54:06
Zobacz czy ja się nadaję na autystyka. - Bo poza tym nie rozpoznaję sąsiadów, nie znam ich nazwisk, a od niedawna mam trudności w rozumieniu filmów, bo nie rozróżniam autorów, postaci. - Mam 80 lat, ale moje blogi chyba świadczą o tym że nie jestem debilem.
- Przeczytam tego Twego bloga i może się do Was zapiszę. Może pomożecie mi się zrozumieć.
-
Gość: m, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/05/18 06:36:41
Twoja matka nie umie się opamiętać tak jak i moja. Pod pozorem troski molestuje, aby wygasić swoje ewentualne, rozczarowane emocje. W tym wieku matki powinny co najwyżej posłużyć dobrą radą, a nie wywierać presję. Może pokaż jej parę opinii czytelników na jej temat to się odczepi.
Łomem nie jesteś.
-
2016/05/18 12:06:41
Delikatnie podpowiem, że nie o moją Matkę chodzi. - Ale i tak wydaje mi się że Gość: m mógłby być delikatniejszy.
-
2016/06/06 09:26:10
Fajny film
-
2016/07/15 13:30:09
ładne zdjęcia
-
Gość: aga, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/09/25 20:09:12
Czytam Twojego bloga z zainteresowaniem. Mam dziewczynę w pracy, która moim zdaniem ma ZA. Tak 70% jej zachowań pokrywa się z objawami. Dużo teraz rozumiem, bo wcześniej faktycznie uważałam ją za "kosmitkę". Nie mam pojęcia czy ona jest zdiagnozowana czy nie, nigdy o tym nie rozmawiałyśmy. Jednak zastanawia mnie jedno. Czy takie osoby można urazić będą złośliwym albo tak samo jak one mówić wprost i czy wtedy taka osoba poczuje się dotknięta? Bo ja nie wiem czy Twój wpis o pracy miał być celowo złośliwy czy nie?Ale był. Czyli też umiecie wbić szpilę.
-
Gość: Ana, *.skybroadband.com
2016/12/05 23:03:37
Swietny film!Jestescie wspaniali.Polska to trudny spolecznie kraj, bo ludzie maja troche kompleksow i lekow.Ja osobiscie wole pracowac w srodowiskach mieszanych kulturowo a nie jednolitych - jest w nich mniej stereotypowego myslenia, wieksza otwartosc i tolerancja.Czy probowaliscie szukac pracy za granica?Mysle ze firmy np. w Londynie to by Was po stopach calowaly za wasza fachowosc, pracowitosc i kreatywnosc, a pieniadze zupelnie inne.Ja pracuje w firmie w UK gdzie w niewielkiej ekipie mam 3 gejow, w tym jeden z nich jest czarnoskorym zydem, i jest to swietna ekipa, nigdy nie slyszalam zeby ktos kogos wysmiewal z powodu tzw."innosci".Pomyslcie co by ten sam chlopak musial znosic w Polsce w jednolitej kulturowo ekipie.Naprawde sprobujcie za granica, polecam strony www.hays.co.uk www.cv-library.co.uk