Mam autyzm i nie zbieram pieniędzy na konto. Za to piszę, co mi się podoba.
Blog > Komentarze do wpisu

OSIEM GŁUPICH STEREOTYPÓW NA TEMAT AUTYZMU

 

Poprzednia notka zebrała rekordowe ilości polubień i zepchnęła tym samym Autystycznych bohaterów z kosmosu na drugie miejsce. Dzięki! Teraz zróbcie rozgłos jak na Wykopie rok temu i w ogóle będzie świetnie.

Rok temu walczyliśmy ostro z rozpowszechnianym w TVNie stereotypem, jakoby ASD było chorobą metaboliczną, którą można sobie ot tak wyleczyć. Nagrodzona pani nie otrzymała Nobla, nie dokonała też przełomu w nauce, o fundacji także jakoś słuch zaginął, więc przeszło to wszystko do kategorii gówno prawdy. Ale co krwi nam to gówno napsuło, to nasze.

Na początku grudnia był tydzień autyzmu. Ruszyła też akcja zbierania jednego procenta. Świadomość ludzi także zwiększa się coraz bardziej. Mimo to wciąż spotykam się z głupimi stereotypami. Nie lubię opowiadania bzdur. Z jednego takiego wkurwu powstała nawet moja książeczka. A dzisiaj powstanie artykuł.

Ogólnie uważam wkurw za jedną z głównych twórczych sił napędowych... ale to już temat na inną rozmowę. Jedziemy ze stereotypami.

 

1. Wszyscy autyści są tacy sami.

Z tym się spotkał chyba każdy z ASD. A ja znam jedno dziecko z autyzmem i ono jest inne... Albo jeszcze lepiej: A ja znam jednego chłopaka z Aspergerem i on jest taki siaki, więc ty nie masz ZA...

Hmmmm... czy wszyscy, którzy są kobietami/mężczyznami/mieszkańcami miast/mieszkańcami wsi/starzy/młodzi/biedni/bogaci są tacy sami? Czy jeśli jeden brat jest wesoły a drugi ponury, to nie mogą być rodzeństwem?

Ludzie generalnie różnią się od siebie. Ci z autyzmem też. Każdy z nich jest inny, dokładnie tak samo jak neurotypowi. Owszem, mają cechy wspólne, ale oprócz tego także indywidualną osobowość i zwyczaje.

Blog nazywa się Koci Świat, więc opowiem o kotach. Mam trzy koty. Nie mam wątpliwości co do tego, że wszystkie są kotami. Ale dwa z nich lubią zabawy z wodą - yyyy, no jak to, przecież koty nie lubią wody. Jeden nie jest w ogóle zainteresowany chodzeniem po drzewach. Drugi lubi przebywać wśród ludzi, bo jest ciekawski, ale nie cierpi brania na ręce. Trzeci wcina z zapałem ziemniaki i kapustę. Każdy z nich ma inną osobowość i temperament. Jeden cię oleje, drugi będzie gadał jak najęty. Jeden przyjdzie z podwórka na zawołanie, drugi będzie podchodził pod same drzwi, czmychał i miał z tego ubaw. Jeden nie przejął się specjalnie sterylizacją, drugi dostał traumy i musiał brać leki na uspokojenie.

Kiedy idę do domu, gdzie są koty, wiem że będą one miały kocie cechy, ale nie będą takie same jak moje koty. Kiedy spotkacie kogoś z ASD, nie zakładajcie, że kolejna taka osoba będzie identyczna. Nie będzie. Jeśli spotkaliście jedną osobę z autyzmem, to spotkaliście JEDNĄ osobę z autyzmem.

Fajne grafiki o różnych ludziach możecie zobaczyć tutaj.

 

 

2. Każdy autystyk to sawant

Rain Man był dobrym filmem, ale rozpowszechnił trochę stereotypów. Ludziom zaczęło się wydawać, że autyści może są upośledzeni, ale mają jakieś genialne zdolności. Tymczasem ani jedno, ani drugie nie jest prawdą. Przypadki sawantów są bardzo medialne, więc się o nich mówi. Wśród osób z ASD zdarzają się geniusze, ale zdarzają się oni również wśród neurotypowych. Przeciętny autyk to człowiek jak każdy inny - lepszy w jednej dziedzinie, gorszy w drugiej, utalentowany w trzeciej... i tyle. Rzeczywistość jest nudna.

 

 

Spodobał mi się poniższy formularz. Można wystawić komuś mandat za łamanie stereotypów. Płatność w M&Msach. Wśród przewinień znajduje się np. okazywanie empatii, szukanie przyjaciół, komunikowanie się mimo rzekomej niezdolności, bycie inteligentnym, lubienie ludzi, podejmowanie aktywności seksualnej... i wiele, wiele innych. Jeśli wasz znajomy autyk dopuścił się któregoś z tych wykroczeń, ukarzcie go srogo.

 

 

 

3. Autyzm to upośledzenie umysłowe

Było o sawantach - genialnych w jakiejś dziedzinie, ale niezdających sobie z tego sprawy, bo upośledzonych. To upośledzenie umysłowe jest według mnie najpopularniejszym stereotypem, zwłaszcza jeśli mowa o klasycznym autyzmie. Niedawno widziałam gdzieś w internetach taką wypowiedź:

Mówienie "autyzm bez upośledzenia" to jak mówienie "rak bez nowotworu".

Skąd się wziął taki stereotyp? Główną przyczyną jest brak nawiązywania kontaktu - a jeśli ktoś nie mówi, to zapewne nie myśli. Jeśli do tego dziwnie się zachowuje, to na pewno jest upośledzony. Rozwój technologii pokazał, że nie jest to prawda - komputery dały głos wielu osobom uznanym za upośledzone. Pisałam o nich w poprzedniej notce.

Inną przyczyną jest brak zainteresowania testem IQ - jeśli ktoś go zignoruje lub przestanie rozwiązywać, to otrzyma niski wynik. Nie oznacza to jednak, że faktycznie jest głupi. Autyści bywają specyficzni i mogą uznać test za bezsensowne zawracanie dupy. Nie jest też łatwo rozwiązać test, jeśli nie ma się pełnej kontroli nad własnym ciałem. Najpierw trzeba wypracować stabilny sposób komunikacji, potem ewentualnie zajmować się testami. A do tego przydają się rozmaite terapie.

Kiedyś natomiast nie było takiego fajnego dostępu do terapii. Nie było w ogóle zbyt wielu programów terapeutycznych, a jeśli były, to tylko dla upośledzonych umysłowo. No to rodzice wyrabiali zaświadczenia o upośledzeniu, żeby dziecko mogło np. uczyć się mówić czy komunikować. 

Zdarzało się też wpisywanie autyzmu ludziom upośledzonym umysłowo, którzy wcale nie byli autystyczni. No ale wystarczyło, że byli dziwni i do tego mało kumaci - piszemy autyzm.

 

4. Ludzie z zespołem Aspergera są genialni

Zazwyczaj genialni hakerzy, no nie? Jak już pisałam, rzeczywistość jest nudna. Ludzie ze spektrum mogą być genialni lub upośledzeni, ale zazwyczaj są po prostu przeciętni. Nie muszą się też wcale znać na komputerach. Mogą mieć fioła na punkcie historii albo technik makijażu. Co kto lubi.

 

5. Ludzie z autyzmem żyją w wymyślonym świecie

Autor poniższego obrazka chyba pomylił autyzm ze schizofrenią. W tym drugim przypadku ludzie rzeczywiście żyją w świecie swoich własnych urojeń. Autyści natomiast żyją w standardowym, tyle że odbierają go nieco inaczej. Nie jest to jednak świat kolorowych motyli. Jest tam dużo elementów zaskoczenia, niezrozumienia, mdłości od przeciążenia zmysłów. Bywa przerażająco i depresyjnie. Bywa fascynująco i łapie się zawiechy z powodu wzorów na ścianie. Często człowiek czuje się jak kosmita, bo nie rozumie ludzi wokół i ma inne wymagania środowiskowe. Jednak nawet jeśli pochodzi z innej planety, to żyje na Ziemi, w rzeczywistym świecie.

 

 

 

6. Autyzm to choroba

A kiedy patrzę na niektóre kampanie 1%, to mam wrażenie, że do tego śmiertelna i dziecku pomoże już właściwie tylko opieka paliatywna. Rodzice potrafią niezłą panikę siać.

Autyzm jest taką samą chorobą jak leworęczność czy homoseksualizm*. Albo jak używanie Linuksa. Owszem, jest nietypowo. Czasem trzeba się trochę pomęczyć, żeby zgrać się z resztą. Ale nikt tu nie choruje, nie cierpi i nie zostanie wyleczony. Trzeba nauczyć się żyć ze swoją odmiennością.

 

*Nie mam tu na myśli poddawania kogokolwiek szkodliwym pseudoterapiom, mającym zmienić człowieka w kogoś zupełnie innego. Wszystkie trzy grupy łączy jedna rzecz - są nietypowe. Nieraz bywa trudno, ale trzeba zaakceptować swoją odmienność i wypracować jakieś strategie pomagające w życiu.

 

7. Ludzie z ASD nie mają empatii

Mają, tylko nie jest ona tak rozbudowana jak u neurotypowych. Ludzie autystyczni podchodzą do rzeczywistości bardziej racjonalnie, do tego słabiej identyfikują uczucia. Nie wiedzą też jak należy się zachować w danej sytuacji. A poza tym czy ta entecka empatia to faktycznie empatia? Wkleję tu cytat z pewnej osoby:

Co ciekawe osoby NT czasami wypowiadają zdania o swoim głębokim współczuciu, ale tak naprawdę gdy rozłożysz zdanie na czynniki pierwsze, okazuje się, że współczują głównie samym sobie, np. "Boże, gdy zobaczyłem tę ranę, zrobiło mi się niedobrze, aż prawie zasłabłem" (=wyrażam swoją krzywdę, a nie krzywdę osoby, którą widziałem). NT-y nazywają to właśnie empatią (choć to chyba raczej "autoempatia"). Czasem słyszę rozmowy NT-ów w poczekalni, brzmi to mniej więcej tak: "- Ja mam kamicę nerkową". "- O, to smutne, ja mam polipy w nosie"). I tak NT-y sobie gadają o sobie, z wielkim przekonaniem, że ktoś okazał się dla nich empatyczny. Dla mnie empatia realizuje się bardziej w działaniu, a nie w słowach.

A teraz zacytuję rozmowę, która mi się kiedyś przydarzyła:
Ktoś: Ale mnie łeb boli, kości łamią, gardło piecze, zaraz padnę...
Ja: To weź gripex i do łóżka.
Ktoś: Matko jedyna, jak mi licho!
Ja: Wziąłeś już ten gripex? Nie? To weź, idź do łóżka i nie zrzędź!
Ktoś: (foch)

No super. Z pewnością gadki w stylu och, to straszne, tak bardzo cierpisz by pomogły. A może a ja mam ból zęba, a ten pan w internecie ból dupy byłoby lepsze?

Dobra, empatia u nas czasem siada. Jednak nie na tyle, żeby zostać bezdusznym, zimnym draniem i seryjnym mordercą. Autycy częściej padają ofiarą dręczycieli, niż sami nimi są. Nie należy jednak przesadzać, bo zemsta bywa straszna. Ludzie z ASD też mają uczucia i to bardzo silne.

 

 

 

8. Nie wyglądasz na osobę z autyzmem

Nie ma konkretnego, autystycznego wyglądu. To nie zespół Downa, żeby można było go wypatrzeć na zdjęciu. Ludzie z autyzmem wyglądają tak, jak wszyscy inni. No chyba, że trafi im się rodzinka kupująca ciuchy nieodpowiednie do wieku. Nieraz oglądałam różne grupowe foty i odróżniałam autyków od specjalistów nie po jakichś cechach anatomicznych, ale po ubraniach. Autycy częściej byli ubrani jak emeryci lub małe dzieci. Odzież specjalistów odpowiadała współczesnej modzie oraz wiekowi noszącego.

Jednak kiedy ubierzemy autyka normalnie, to będzie wyglądał jak zwykły człowiek. Będzie się najwyżej wyróżniać zachowaniem. Jeśli natomiast zachowanie niezbyt odpowiada wyobrażeniom, patrz punkt 1. Ludzie są różni.

Powtarzamy po raz kolejny: RZECZYWISTOŚĆ JEST NUDNA!

 

 

 

A na koniec grafika pokazująca bycie autystycznym aktywistą. Czuję się ostatnio aktywistką i ta grafika odpowiada moim uczuciom w tym temacie. Zwłaszcza trzeci obrazek: Nie mogę uwierzyć, że wciąż musimy protestować przeciwko tym bzdurom.

No ale jak mówi piąty obrazek: Będzie lepiej.

 

poniedziałek, 08 grudnia 2014, katja.asd

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/12/08 07:31:12
Moja córka ma ASD, ile to ja już się nasłuchałam, a to że nie wygląda, a to że dziwne bo lubi się przytulać, a mówią że to autyści ulegają silnym stereotypom :/...
-
2014/12/08 08:12:30
widziałąs tego potwora? www.youtube.com/watch?v=q-Sd6mqECt4
to tez autystyk...
gdyby był na diecie na pewno funkcjonowałby lepiej...
ja bym ta matke wsadziła do wiezienia wcale nie za zabicie tego chłopaka...ale za to ze mu nie pomogła lepiej funkcjonowac...nie dałą szansy na zycie
moj syn tez zmierzał w tym kierunku...był agresywny i autoagresywny...momentami sie go bałam
gdyby nie dieta teraz pewnie waliłby głowa w jakims osrodku bo zyc sie z nim nie dało
wiec zastanow sie nad tymi swoimi stwierdzeniami ze autyzm to nie choroba metaboliczna...
to jest choroba metaboliczna, genetyczna (metylacji konkretnie) i permanentne zatrucie organizmu...
-
2014/12/08 08:27:38
Dieta pomaga, ale dieta nie wyleczy dziecka z autyzmu. Moja córka ma odstawione mleko i cukier, po cukrze dochodziło do autoagresji, była nadpobudliwa, często się złościła, ale dieta jej nie wyleczyła, Po odstawieniu cukru jest spokojniejsza, łatwiej ją uspokoić gdy się złości, nie ma medycznych przesłanek do wprowadzania innych diet.
Jeśli dziecko po wprowadzonej diecie przestaje mieć autyzm to znaczy że nie był to autyzm tylko choroba metaboliczna,
-
2014/12/08 08:58:45
Ja mam dietę bezmięsną, bo jak mnie zmuszano do jedzenia mięsa to byłam agresywna. Jestem też wielką fanką diety bezcukrowej, bo to chyba nikomu nie zaszkodzi.
-
Gość: Informatyk ASPI, *.ssp.dialog.net.pl
2014/12/08 12:08:05
@prawdziwykoliber
Czyli ryby powinny mnie zabić ;)
Bo domyślam się że mówisz o metylacji rtęci.
A ryby które uwielbiam zawierają sporo tego pierwiastka.
-
2014/12/08 18:15:31
informatyku ASPI
mowie o metylacji "wszystkiego"...metylacja to właczanie i wyłaczane genow, enzymow...
za radzenie sobie organizmu z rtęcia tez oczywiscie odpowiada metylacja :)

w dzisiejszych czasach 99% diagnoz pt "autyzm" to błędne diagnozy

-
2014/12/08 20:44:06
Musisz koniecznie to opublikować, dokonasz prawdziwego przełomu w nauce!

Od którego roku diagnozy są złe? Czy jeśli mam ASD z lat 90. i ZA z 2006, to jest prawdziwa? Czy diagnoza Temple Grandin z lat 50. jest?

Pytanie dotyczące zatruć: czy jeśli noszę wkładki do butów z folią aluminiową to uchronię się przed chemtrailsami, czy musi być jednak czapka?
-
Gość: Informatyk ASPI, *.dynamic.chello.pl
2014/12/08 22:22:26
@prawdziwykoliber
Może wyjaśnisz co chcesz powiedzieć bo nie jestem pewien.
Powiedz o jakich procesach metylacji mówisz i jaki twoim zdaniem mają związek z autyzmem.
Oraz czemu według ciebie większość diagnoz lekarskich jest błędna.
W skrócie: rozwiń swoją teorię.
-
Gość: szaro, *.dynamic.chello.pl
2014/12/09 18:57:46
ja ostatnio od koleżanki usłyszałam, że do jej szkoły chodził chłopak z ZA więc ona zna się na ZA i wie wszystko o takich osobach, a ja się nie znam (to ciekawe, że po paru miesiącach znajomości nie zorientowała się jeszcze że ja mam ZA). a co do komentarzy - ja tam wcinam cukier, mięso i wszystko jak leci i mój autyzm ma się dobrze, ostatnio jedna ciotka mnie straszyła że mnie wyleczy z autyzmu jakąś dietą :O ratunku
-
2014/12/10 19:34:52
oj prawdziwe to. Każdy ASD jest inny. I o tym każdy powinien pamiętać bo pokusa mówienia "oni" i analizy każdego zachowania w odniesieniu do autyzmu jest wielka. "No tak,on ma ZA więc jasne że to zrobił" - głupie to i szufladkujące.
-
Gość: Realizm Morderczy, *.free.aero2.net.pl
2014/12/10 21:05:04
Twój blog jest ciekawy. Jednak mam wrażenie, że irytacja przesłoniła Ci obiektywizm. Tak - nie należy wszystkich mierzyć jedną miarą, ale jednocześnie nie należy aż tak krzyczeć o indywidualności. Tak, łapiemy - nie każdy autystyczny chłopiec będzie taki sam, nie po każdym będzie autyzm widać na pierwszy rzut oka. No dobra. I co z tego? Jaki jest tego biadolenia cel? Bo pewnie wiesz, że wbrew temu co napisałaś, wiele razy ludzie spotykając autystyczne dzieci i nie tylko dzieci, będą odnajdywać podobieństwa i Wasza barwna paleta barw, w wielu przypadkach okaże się monochromatyczna. Stereotypy może i są wkurzające, ale nie jest tak, że są ZUPEŁNIE bezpodstawne.
-
Gość: Mama 15-latki z ASD, *.na5.pl
2014/12/10 22:52:12
Realizm Morderczy,
wg mnie owszem, stereotypy są bezpodstawne. Jako że moja córka ma zdiagnozowany autyzm (jest wysokofunkcjonująca), poznałam ileś dzieciaków z ASD, w tym AS. Zapewniam Cię, że dwójki podobnych nie spotkałam. Te dzieci BARDZO się różnią intelektem, temperamentem, uspołecznieniem, zachowaniem, po prostu wszystkim. Moja córka i jej koleżanka z klasy mają podobną diagnozę i są SKRAJNIE różne. Od małego dziecka były (poznały się na terapii, mając 5-6 lat, teraz są w drugiej gimnazjum). Są pod wieloma względami totalnymi przeciwieństwami. W klasie jest jeszcze chłopiec z AS, też inny od nich obu.
Ja zresztą stereotypów nie znoszę. W żadnej dziedzinie.
A Katja i biadolenie? Zupełnie nie widzę związku.
-
2014/12/13 00:14:28
Hej Katja. A mi się wydaje że istnienie tych stereotypów nie jest takie złe. Zwłaszcza dla osób które nie chcą być zidentyfikowane... ja należę do tych autyków którzy się starają się ukrywać i trzymają autyzm w tajemnicy udając NTeków. Bardzo, bardzo niewiele osób w moim otoczeniu wie że mam ZA, chociaż są zapewne takie które to podejrzewają (jeśli mają jakąkolwiek wiedzę nt. spektrum), aczkolwiek bardzo wielu ludzi mnie uważa za dziwaka. Natomiast gdybym spotkał się z jakimikolwiek zarzutami nt. autyzmu, mogę odpowiedzieć, że przecież ja rozumiem żarty (czasem sam nawet jakimś rzucę), że mam przyjaciół, wyrażam znamiona empatii itp. Podoba mi się formularz w formie mandatu - sporo M&Msów by się nazbierało :) To oczywiste, że bardzo rzadko (jeśli w ogóle) spotkamy autyka który nie złamałby żadnego z wymienionych tam punktów. Różnica między nami a NT-kami leży raczej w częstotliwości/intensywności/stopniu zaangażowania w np. interakcje międzyludzkie, a nie w binarnej opozycji: NTcy tak, my nie. W moim wypadku te różnice się wyraźnie uwidaczniają dopiero gdy każde kryterium ocenimy skalarnie.

Zastanowił mnie punkt 5. Mi się wydaję że osoby mówiące o "własnym" lub "wymyślonym" świecie autystów mogą mieć trochę co innego na myśli niż w Twojej interpretacji. Osoba z ZA jest po prostu czasami tak zaabsorbowana swoimi pasjami, że zapomina o wszystkim innym, i się może wydawać że tego świata w ogóle nie dostrzega. A ona doskonale wie o istnieniu świata zewnętrznego i na ogół doskonale rozumie o co chodzi, tylko nie bardzo jej się chce d... ruszyć od np. komputera czy książki i się z tym światem integrować. Dla postronnego obserwatora może to sprawiać podobne wrażenie do schizofrenii.
Pozdrawiam :)
-
Gość: ślimak, *.static.ip.netia.com.pl
2014/12/16 22:03:07
Przede wszystkim - dziękuję za ten wpis! Przesłałam link paru moim znajomym i na pewno jeszcze nieraz się nim podzielę. Dotychczas spotykałam tak "rozbrajane" stereotypy głównie w angielskich infografikach, dobrze mieć takie źródło po polsku. :)

Mam jednak problem z jednym zdaniem, a mianowicie z tym: "Autyzm jest taką samą chorobą jak leworęczność czy homoseksualizm." Jako osoba leworęczna i niehetero poczułam się z tym trochę niezręcznie, bo, jak sama napisałaś, osoby z ZA czy zaburzeniami z ASD mogą potrzebować terapii, by sprawniej funkcjonować. Tymczasem wszelkie "terapie" dla leworęcznych i homoseksualistów to szkodliwa szarlataneria, która niejednemu uczestnikowi takiej "terapii" zniszczyła lub utrudniła życie. Rozumiem, co chciałaś przekazać, ale w jednym zdaniu zestawiłaś trzy zupełnie różne zjawiska, z trzech różnych sfer życia. I na podstawie tego zdania można wyciągnąć dość niepokojące wnioski. Sądzę, że Twoje intencje były jak najlepsze, ale proszę Cię, byś poprawiła ten fragment.
-
2014/12/17 01:27:54
Nie o takie terapie mi chodziło, no co ty :)
Osoby homoseksualne mają często problem ze swoją nietypowością, z otoczeniem i tego by miała dotyczyć terapia - akceptacji. W przypadku leworęczności trzeba się nauczyć funkcjonować w świecie zdecydowanie przystosowanym do praworęcznych. I tylko tyle.
-
Gość: ślimak, *.static.ip.netia.com.pl
2014/12/18 01:41:53
Cieszę się, że się zgadzamy. :) I dziękuję, że uzupełniłaś wpis - tak jak pisałam wcześniej, nie wątpię w Twoje dobre intencje, ale tamto zdanie jako skrót myślowy mogło być odczytywane wieloznacznie. Tymczasem teraz, z tą adnotacją, nie zostawia wątpliwości i co więcej, myślę, że pozwoliło mi lepiej zrozumieć podobieństwo tych trzech zjawisk.

Co do metylacji, która pojawiła się kilka komentarzy wcześniej - myślę, że chodziło o metylację genów, która "blokuje" tymczasowo przepisywanie ich na białko. W organizmach ten proces może zachodzić fizjologicznie i jest wtedy wskazany, a w przebiegu niektórych chorób - patologicznie. Przypuszcza się, że metylacja genów może powodować różnorodność cech, w tym różnice w temperamencie, psychice i postrzeganiu świata. Chyba stąd ten wniosek, że skoro metylacja i geny, to chodzi o metabolizm. Poniekąd to prawda. Ale przejście od tego do "uleczalnych zaburzeń metabolicznych" to ignorancja lub zła wola, i przerzucanie odpowiedzialności na nietypową osobę. Bo przecież, "gdyby tylko żywiła się dobrze, to byłaby typowa/normalna/zdrowa/taka, jak chcemy żeby była". Co za szkodliwa bzdura. :/
-
2015/01/17 16:12:59
Jeszcze jeden stereotyp to: "Wszyscy ludzie z ZA są ścisłowcami i wzrokowcami". Owszem, Aspi są logiczni, i większość ma świetnie rozwiniętą inteligencję wzrokową, ale jest sporo takich, którzy swoje zdolności logiczne realizują w dziedzinach humanistycznych, językach, sztukach plastycznych, muzyce; u niektórych wręcz inteligencja matematyczna czy wzrokowa jest znacznie niższa niż np. muzyczna lub werbalna. Generalnie u ludzi ze spektrum często jedne umiejętności występują na poziomie wybitnym, a inne - na bardzo słabym.
-
2015/01/18 02:56:18
O, tych stereotypów jest mnóstwo. Zapewne pojawią się kolejne części tej notki.
-
Gość: Ko, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/02/06 13:55:21
Nie rozumiem czesci o ciuchach?
Autysta nie jest w stanie sobie sam.kupic ciuchow?(chocby przez internet)
-
2015/02/07 19:41:06
Ależ oczywiście, że może i część tak robi. Problem leży w tym, że wielu w ogóle nie ogarnia tematu ubrań i ma głęboko gdzieś, co ma na sobie.
-
Gość: mama.autyka, *.9-3.cable.virginm.net
2016/09/29 09:44:07
Moj syn ma autyzm. Bardzo typowy. Nie mowi, nie komunikuje sie. Nie jest glupi ale nie robi postepow w nauce. Akceptujemy go, choc zdaje sobie sprawe,ze nigdy nie bedzie samodzielny. Jest ciezko, ale jest dobrze. Ale bywaja takie momenty, .... Artykuly w rodzaju...Szczepionki powoduja autyzm, Odtruwanie dziec z autyzmem, Diety wszelakie, bezglutenowa, bezmleczna...i cala ta reszta, ktora zasiewa we mnie ziarenko niepewnosc. Ze to przeze mnie moje dziecko ma Autyzm....bo czegos nie zrobilam, a moglam, lub co gorsza, zrobilam, choc nie powinnam....Pozwolilam mojemu dziecku wstrzyknac trucizne, ktora zrobila z niego " autystyczne zombi".
-
2017/02/09 11:20:00
Ktoś: Ale mnie łeb boli, kości łamią, gardło piecze, zaraz padnę...
Ja: To weź gripex i do łóżka.

Żywcem jak rozmowa między mężem a mną :) tylko on na szczęście nie strzela focha, bierze ten gripex i idzie do łóżka, najwyżej czasem żartuje, że "jestem z Vulcana" :)
Może rzeczywiście mam ASD?
Jeżeli tak, to chcę światu ogłosić: ASD potrafią kochać. Trzeba tylko zaakceptować, że nie będą mówić "udzibudzi, moja kochana dzidzia" i mogą się odwołać do klauzuli sumienia, kiedy cukrzyk będzie się domagał ciastka. Bo jeśli kogoś kocham, to leży mi na sercu jego dobro, a nie zachcianki.
-
Gość: malibu, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/03/22 11:55:07
Kurde dobrze że wreszcie autyści się mogą wypowiedzieć sam o sobie bo jak dorastałem istniał tylko ten stereotyp że dzieciak nie daje się dotknąć i cierpi bo nie wie co się dzieje, a jego rodzina cierpi jeszcze bardziej, oczywiście. I ten strach, żeby za wszelką cenę nie zbliżać się do czegoś podobnego autyzmowi. A ja od kilku lat odkrywam w sobie pewne potrzeby i zachowania, które wskazują na możliwy autyzm, i jest to ulga, bo zamiast udawać że ich nie ma i bać się ich, po prostu segreguję na te nieszkodliwe, na te pomocne, i na te, które mogą mi sprawić kłopoty. Ważne: chodzi o mnie, a nie o to, jak mnie społeczeństwo postrzega.

Więc na przykład kołyszę się czasami, bo potrzebuję, a to że mama w dzieciństwie przerażona mówiła 'Nie rób tak, przecież nie masz choroby sierocej!!' mało mnie już obchodzi. Bo wstydzenie się objawów nie likwiduje przyczyny. A niektórych rzeczy po prostu nie ma co się wstydzić. Krzywdzi to kogoś? Nie. A mi pomaga.

-
Gość: , *.dynamic-ww-06.vectranet.pl
2017/04/28 12:30:03
Autyzm sie leczy - poczytajcie o leczeniu biomedycznym