Mam autyzm i nie zbieram pieniędzy na konto. Za to piszę, co mi się podoba.
Blog > Komentarze do wpisu

PANI ZNÓW SYMULUJE!

 

Nieraz słyszałam właśnie te słowa u lekarza, kiedy szłam do przychodni z przeziębieniem po parę dni zwolnienia. Według pań pracujących w tamtejszych gabinetach, nic mi nie jest i chcę tylko parę dni się legalnie poopieprzać. Kiedy zaprzeczałam, dostawałam termometr i po paru minutach okazywało się, że jednak nie symuluję. Hitem była jednak pani, która uparcie twierdziła, że mój gruźliczo brzmiący kaszel jest rezultatem palenia i nie dała się za nic przekonać, że nigdy w życiu nie paliłam. Wizyta ta nieraz wspominana jest w rodzinnych żartach.

Cóż, wyglądam widocznie mało cierpiąco. Za to na pewno lekarze mają szósty zmysł, bo niezależnie od ich specjalizacji i celu wizyty, zawsze dostaję pytanie, czy przypadkiem nie leczę się psychiatrycznie. Podobno ludzie mają różne aury. Ja najwyraźniej świecę zjebstwem.

 

 

Kiedy masz ASD i zależy ci na tym, żeby życ normalnie, musisz być po części aktorem. W mojej poprzedniej notce wspominałam o tym, jak czytałam gazety młodzieżowe, żeby dowiedzieć się, jak to jest być nastolatką. Przed wyjazdami na kolonie dostawałam też dobre rady, że jak np. koleżanki z pokoju będą się zachwycać jakimś wokalistą lub aktorem, to mam udawać, że też go lubię. Tak też robiłam, mówiłam co kazali, udawałam zachwyt. I tak mnie nie lubili, ale przynajmniej uniknęłam brutalnych sytuacji z wcześniejszych lat, kiedy mówiłam prosto z mostu, że ten aktor mi wisi, a zespół to komercyjny chłam. Właśnie stąd wzięły się te dobre rady. W ciągu roku też próbowałam się zachwycać różnymi rzeczami, ale z gorszym skutkiem, bo trwało to dłużej, niż dwa tygodnie.

Często gram różne emocje. Wymyśliłam tę strategię, żeby pokazać, że nie jestem wcale taka zła. Że może i jestem nieco porąbana, ale w gruncie rzeczy całkiem ludzka. Mówię, że coś mnie wzruszyło, zbulwersowało, było straszne. W rzeczywistości nie czuję nic. Zdaję sobię sprawę, że jakieś wydarzenie było straszne, że wydarzyła się straszna tragedia, ale w ogóle nie rusza mnie to emocjonalnie. Nigdy nie płakałam na żadnym filmie, bo nie umiem płakać na zawołanie. Wołam na meczu POLSKA GOLA! (czy tam kto inny, zależy jakie rozgrywki), ale kiedy oglądam coś sama, to jest mi to obojętne. Nie odgrywam też ekspresyjnych scenek radości czy smutku. Owszem, chcę żeby ktoś konkretny wygrał, ale nie roznoszą mnie emocje.  

Gdyby istniały jakieś uczuciometry, wskazówka pokazywałaby zero.

W internecie jest łatwiej, bo wystarczy napisać odpowiednie zdania i dodać emotkę. Na żywo należy jeszcze użyć właściwej mowy ciała, co nie zawsze dobrze wychodzi. No i trzeba jeszcze o tym pamiętać.

Tu chciałabym zastrzec, żebyście teraz nie reagowali na coś oj tam, ciebie to i tak nic nie obchodzi. Nie jest tak. Wiele rzeczy mnie obchodzi, ale bardziej logicznie, niż emocjonalnie.

 

 

 

Nie chcę też powiedzieć, że ukończyłam rytuał Kolinahr, bo tak dobrze nie ma. Po prostu moje emocje nie są tak rozbudowane i ekspresyjne, jak u NT. Zwykle ograniczają się do to dobrze/to źle, bez jakichś większych rozkmin i przeżywania.

Granie emocji, żeby dobrze udawać człowieka, nie jest takie proste. Są duże szanse, że źle zagrasz i ludzie to zauważą. Ale nawet jeśli niczego nie odgrywasz, ludzie i tak lubią dorabiać coś z niczego. NT mają dziwne skłonności do przypisywania innym uczuć i intencji, których nie ma. Ruszysz się jakoś bez zastanowienia, spojrzysz nie tak i już powstaje rozbudowana teoria spiskowa. Jeśli chodzi o mnie, to ludzie często uważają, że się wywyższam, mówię nie tym tonem, co trzeba (nie wiem, jakim trzeba) i nienawidzę wszystkich.

Nasuwa się tutaj strategia: UWAŻAJ. Kontroluj swoją twarz, swój głos, swoje ciało. Nie mów bez potrzeby, bo wszystko, co powiesz, może zostać wykorzystane przeciwko tobie. Totalna neutralność. Powinno to zapewnić święty spokój, ale nie zapewnia. Bo ludzie i tak dorobią sobie jakąś ideologię.

 

 

W internetach nieraz widziałam różne analizy dotyczące tego, dlaczego ludzie nie lubią Nataszy Urbańskiej. Moją teorią jest to, że babka nie ma pomysłu na siebie. Ale widziałam też artykuły o tym, że jest nieprawdziwa, że źle wyraża emocje. Nie tylko czytanie emocji bywa problemem, ale także okazywanie ich w odpowiedni sposób.

Można w różny sposób uczyć się emocji. Można skleić sobie stożek z diagramu Plutchika albo skorzystać z różnych plansz. Jedną z fajniejszych w tym temacie jest plansza libańskiej artystki Joumany Medlej (powyżej), która powstała w celu nauki rysunku. Emocje sa tam dokładnie opisane, pogrupowane i łatwo można zobaczyć, co z czego wynika. Skontaktowałam się z Joumaną, która wysłała mi pustą wersję tej planszy i przy okazji zdradziła, że ma mnóstwo zapytań od ludzi ze środowiska ASD. Jeżeli ktoś dobrze zaznajomiony z emocjami chciałby zrobić polski opis i wykorzystać całość w terapii, proszę o kontakt.

 

 

 

 

 

Podobnym przykładem jest też plansza wykonana przez Polkę, Magdę Małczyńską-Umedę. Nie ma tu rysunków twarzy, za to są przedstawione połączenia, a uczucia zostały zapisane w formie zagadek. Uznałam, że byłaby to świetna pomoc naukowa, więc jakiś czas temu napisałam do Magdy, niestety do tej pory nie odpisała*. Plansza nie jest dostępna w pełnej rozdzielczości. Z fragmentu dającego się rozczytać próbowałam zgadnąć parę uczuć, ale nie wiem, czy dobrze. Nad niektórymi musiałam się porządnie zastanowić.

I na koniec zagadka, bo widzę, że niektórym się spodobało. Zasady są takie prawie same, jak poprzednio - trzeba wysłać smsa o treści A00606 na numer 7122 (tu się dowiesz, po co), a następnie odgadnąć przysłowie z kawałka kodu i wpisać rozwiązanie w komentarzach. Pierwsza osoba, która trafi, wymyśla temat. Pozostali cieszą się, że wspomogli smsem chore dzieci z fundacji Gajusz. Ja już poleciałam w rankingu daleko, daleko i nic mi nie pomoże. 

 

 

Dodatek

Magda odpisała parę dni po publikacji tego wpisu i przysłała planszę. Znajduje się ona tutaj. Oujeeee! Dziękujemy!

 

 

wtorek, 04 lutego 2014, katja.asd

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/02/04 07:48:34
Niestety, mój komputer (staruszek) odmawia współpracy z Twoimi zagadkami, a w pracy będę dopiero za kilka godzin, więc wymiękam:((( SMS-a wysłałam dawno i cały czas trzymam kciuki.
-
2014/02/04 13:40:35
Mię się łatwiej symuluje (emocje, small talki itp.) po angielsku niż po polsku. Też tak masz?

Zagadka kojarzy mi się z "Jak Bóg Kubie, tak Kuba Bogu". Ale nie widzę związku z notką, więc pewnie nie to :)
-
2014/02/04 15:32:33
Nie, ja wolę po polsku, bo to polski mam perfekcyjnie opanowany i mogę z nim robić, co mi się podoba.

Rozwiązanie jest dobre. Pierwsza edycja miała coś wspólnego z notką, bo jej temat podsunął mi pomysł. Widzę, że było proste :) dawaj temat.
-
2014/02/04 15:37:08
Ilenka: Wystarczy, że masz internet :)
www.compileonline.com/execute_nodejs_online.php
-
2014/02/04 23:00:46
Łał, trafiłam! No, było proste i nie było jednocześnie. Bez tej podpórki w postaci określonego obszaru tematycznego nie miałam pewności czy dobrze kombinuję.

Mam dwa tematy do wyboru - dyspraksja lub relacje ze zwierzętami. Wiem, że masz i lubisz zwierzaki. Jak się z nimi dogadujesz? Rozumiesz je intuicyjnie czy uczyłaś się z jakichś książek, kursów etc.? Tylko koty są ok czy z innymi też masz dobry kontakt?

Wracając do symulacji i języków. U mnie angielski wygrywa dlatego, że mówienie w obcym języku ma dla mnie coś z grania roli. Skoro i tak gram, to mogę też zagrać ekspresję jakieś emocji czy small talka (tu szczególnie pomocny jest angielski jako taki). Polski owszem, znam lepiej, ale trudniej mi w nim być nie-sobą.
-
Gość: Marta, *.25-81-70.mc.videotron.ca
2014/02/05 01:21:35
Ciekawi mnie to "nauczanie" się pokazywania i zozszyfrowywania emocji. Co ci w tym zakresie najbardziej pomogło? W sensie czy było to bezpośrednie przebywanie z ludźmi, czy czytanie książek, czy takich właśnie grafik? Czujesz, że cały czas się uczysz?

Z chęcią wysłałabym mój głos na bloga, szkoda, że da się tylko przez SMS (jestem za granicą), a nie normalnie, przez internet.
-
Gość: cyganka33, *.dynamic.chello.pl
2014/02/05 11:22:35
a jakby twój kot cierpiał? też byś nic nie czuła? a jak ktoś cię chwali, nie czujesz dumy?

mnie wzrusza tylko cierpienie zwierząt i dzieci. Reszta takich zwykłych spraw też nie wywołuje u mnie zadnych emocji - niektórzy np płaczą jak im ktoś życzenia składa, ręce im się trzęsą na meczach, podniecają się własnym ślubem itd. Ja tak naprawdę czułam szczęście przy porodach i jedyne co mnie przygnębia czasem to "jak wychować dzieci", reszta spraw może jedynie wywołać u mnie czasowe zadowolenie lub czasowe niezadowolenie.
I tak szczerze mówiąc, dobrze mi z tym. Jedynie trudność sprawia mi wyrażanie smutku (nigdy nie wiem co powiedzieć).
Katja, a czy nie masz wrażenia że to miejsce w mózgu na emocje wypełnia u ciebie ironia i cynizm?
-
Gość: cyganka33, *.dynamic.chello.pl
2014/02/05 11:27:53
"Jeśli chodzi o mnie, to ludzie często uważają, że się wywyższam, mówię nie tym tonem, co trzeba (nie wiem, jakim trzeba) i nienawidzę wszystkich."

ja mam takie wrażenie czytając twego bloga ,że własnie wywyższasz się, jesteś często niemiła, nienawidzisz wszystkich, nie znosisz sprzeciwu, masz wszystkich w nosie. :P
Wiem,że tak nie ejst bo nieraz pisalaś o tym, i dlatego staram się nie myśleć o tobie w ten sposób (chociaż czasem aż samo się nasuwa...)
-
2014/02/05 15:06:03
Cyganka: www.youtube.com/watch?v=wV3GmTn39Cw

Cierpienie zwierzyny bardzo mnie porusza i zawsze się niesamowicie przejmuję, kiedy któryś z moich stworów choruje.
-
2014/02/05 15:16:28
Marta: Najbardziej to chyba pomogło mi czytanie książek i różnych dyskusji na necie. Poznawałam tam różne reakcje, słownictwo i przyjęte normy. Przydatne są też różne psychologiczne artykuły, np. w dodatku "Polityki" "Ja, my, oni" albo te z Wikipedii. Wyjaśnione są tam różne mechanizmy i wtedy te diagramy są chyba najbardziej przydatne. Uczę się cały czas i cały czas coś mi nie wychodzi.

Róża: Napiszę o zwierzętach, bo je kofciam :) Nie tylko koty są ok, mam przecież jeszcze psy, miałam też rybki i szczury.
-
2014/02/06 09:40:29
wytłumaczcie mi jak głupiemu o co chodzi w tych kodach zagadkowych.ja widzę tylko litery które w nic ,a na pewno przysłowie się nie układają !!!
-
2014/02/06 12:38:14
Ekko, to może ja odpowiem jak rozszyfrowałam swoje. Pierwsza część, od słowa "var" (skrót od variable) to zdefiniowanie pewnej zmiennej, która będzie potem używana do różnych operacji. Dlaczego taka, a nie inna zmienna - nie wiem, pominęłam to i poszłam dalej.
Dalej zobaczyłam dwie funkcje (function), takie jak w matematyce, f(x) = y. Były one symetryczne, tzn. funkcja b prowadziła do funkcji k i odwrotnie, k do b. Czyli odczytałam to tak: k robi b to samo co b robi k. Tu już skojarzenie było jedno :)
-
2014/02/06 13:38:05
Dlaczego taka a nie inna zmienna? Nazwa zmiennej to "bosGr" - jak wpiszesz do wyszukiwarki "bos gr", to ona podpowiada "bos grunniens", czyli jak. Takie zwierzę.
-
2014/02/06 13:51:51
Moja podpowiada "Hugo Boss" ;)
-
Gość: Dana, *.play-internet.pl
2014/11/21 07:41:42
Odradzam udawanie, że lubi się kogoś bądź coś, by przypodobać się neurotypowemu społeczeństwu. Oni i tak tego nie docenią, autysta zaś może stracić szacunek do siebie. Nigdy nie żebrałam o ludzką akceptację. Większość ludzi mam w głębokiej dupie. Nie są wiele warci. Im lepiej ich poznaję, tym bardziej kocham zwierzęta. Jeśli jakiś durny NT-ek mnie nie akceptuje, to niech spieprza na drzewo :)