Mam autyzm i nie zbieram pieniędzy na konto. Za to piszę, co mi się podoba.
Blog > Komentarze do wpisu

FIKCJA LITERACKA

 

Jeżeli czytaliście Koci Świat, to wiecie już, że moim marzeniem jest napisać książkę przygodową. Jeśli nie, to właśnie się dowiedzieliście. Pisanie idzie mi nieźle, ale napisanie fikcyjnej opowieści jest dla mnie wciąż nieosiągalne. Może kiedyś jednak mi się to uda. 

 

 

Zwykle najtrudniejszą częścią pisania powieści jest wymyślenie czegoś nowego. Mam już pomysł i wiem, co by się po kolei działo. Sama opowieść nie byłaby też w stu procentach fikcyjna. Postacie i wydarzenia, które wymyśliłam, nigdy nie istniały, ale okoliczności i wydarzenia w tle jak najbardziej. Gdyby udało mi się to sensownie napisać, czytelnicy mogliby dowiedzieć się czegoś ciekawego. Wygląda nieźle, co?

 

Ludzie z plastiku

Nigdy nie napisałam dobrego, całkowicie wymyślonego opowiadania. Próbowałam, ale nie wychodziło. Umiem pisać jedynie teksty oparte na faktach. Relacje, recenzje, instrukcje obsługi, sprawozdania, prace naukowe... proszę bardzo! Nie mam jednak pojęcia, jak tworzyć bohaterów powieści, żeby wydawali się prawdziwi. Jak nadać postaci charakter? Jak napisać żywe dialogi i nawiązać prawdziwe relacje? To naprawdę trudne. Kiedy piszę swoją literaturę faktu, wszystko się już wydarzyło i wiem, jak naprawdę wyglądało. Mogę więc to opisać. Co innego stworzyć wydarzenia od zera. Nawet częściowo. Załóżmy, że interesuję się początkami kolei w Polsce i chcę napisać książkę, która działaby się w tych czasach i opowiadała o tych wydarzeniach. Znam trasy, pojazdy, etapy budowy... ale to ma być książka przygodowa. Piszę więc o pracownikach kolei. I co dalej? Oni muszą mieć jakieś osobowości, muszą rozmawiać ze sobą, musi być tam jakaś akcja, musi się tam coś dziać. Do tego musi być realistycznie. A ja nigdy nie spotkałam nikogo, kto budował kolej w Polsce i nie wiem, jak mówiły i zachowywały się te osoby. Jak widzicie, same fakty nie wystarczą.

To jest już w sumie częściowe ułatwienie, bo chociaż mam okoliczności i prawdziwe miejsce akcji. Wymyślanie wszystkiego od zera mogłoby być jeszcze gorsze. A może nie. Moja wyobraźnia jest jednocześnie bogata i marna. Bogata, bo mam dużo fajnych pomysłów, wyszukuję nowe rozwiązania, tworzę różne rzeczy. Marna, bo nie istnieją tam żadne postacie. A kiedy usiłuję stworzyć coś pod ludzi, to często nie trafiam. Po prostu nie znam się na ludziach.

 

Postacie w tle

Przeczytałam dzisiaj takie zdanie na jednym forum:

Na szczęście zdaję sobie sprawę z tego, że inni ludzie też myślą i czują.

Leżałam sobie w łóżku i zastanawiałam się, czy inni ludzi faktycznie myślą i czują. Nigdy sobie tym głowy nie zawracałam. Nie obchodziło mnie to. Na logikę powinni, tak samo jak ja. Ale do siebie mam dostęp, do nich nie. Ludzie to jakieś kształty migające sobie gdzieś w tle. Nie zapamiętuję ich twarzy, nie zastanawiam się nad ich przeżyciami. Po prostu sobie są. Czasem któryś z nich wchodzi w interakcje. Interakcja jest dobra lub zła. Jeśli jest zła, nie zadaję się z kimś. Nie zastanawiam się nad jego psychiką, przeżyciami i nie rozważam, że a może on cooooś.

Brzmi to nieco psychopatycznie, ale nie ma tak dobrze. Wszelkie moje próby manipulacji kończą się niepowodzeniem. Nawet, kiedy naczytam się o NLP, wywieraniu wpływu, to i tak dupa blada. Relacje kończą się porażką, a ludzie prędzej wykorzystają mnie, niż ja ich. Dupa wołowa ze mnie i tyle.

I nawet głupiego opowiadania nie umiem przez to napisać. 

 

 

sobota, 02 listopada 2013, katja.asd

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Marta, *.25-81-70.mc.videotron.ca
2013/11/03 13:46:20
Ha, no to masz wyzwanie, ale to wlasnie te najtrudniejsze nasz ucza, takze o nas samych...

A moze warto w tej opowiesci inkorporowac ASD (nie koniecznie w sposob jawny, sprecyzowany, jedynie jako cechy charakteru danego bohatera)? Wtedy moglabys sie naprawde wcielic w charakter tej osoby i mysle, ze cala opowiesc by przez to skorzystala (innymi slowy mogl by to byc dodatkowy watek snujacy sie przez opowiesc). Bo przeciez najlapiej piszemy o rzeczach ktore sa nam znane. A ciekawe podejscie z ktorym Ty piszesz o wlasnym ASD dodaloby opowiesci humoru i rzetelnosci.

To moje dwa grosze, jak to sie mowi :)
-
2013/11/03 16:05:03
albo scenariusze,ludzie przeważnie gadajo o tym samym.odróżniają ich tylko emocje jaKie wkładają w gadki(nie gacie)Ducha w postać wtłoczą aktorzy.
-
2013/11/03 22:16:25
Zdecydowanie odróżniam gatki od gadek, bo błędy ortograficzne to nie moja bajka :) Napisałam w życiu parę dramatów (dawno) i jeśli coś mi już w miarę wychodziło, to styl totalnie surrealistyczny czy groteskowy. W scenariuszach muszą być jednak sensowne dialogi i sytuacje. To samo musi być w książce. A mózg wrednie obcina mi całą ładną otoczkę. Dla mnie wystarczy prosty plan, że bohater pójdzie gdzieś, zrobi coś i wróci, bez wdawania się w scenki i dialogi, ale czytelnikom już nie. Może z czasem się nauczę, bo jednak ciągle się wprawiam.